Dzień 573 – Szlakiem Fortyfikacji Przedmieścia Warszawa

Ostatnie dni, to spotkania, odwiedziny i warsztaty, ale dziś już rozpoczynamy akcję Mazury. Oczywiście na Mazury będziemy jeszcze trochę jechać, ale obieramy już ten kierunek i powoli posuwamy się znowu na północ. Z rana robimy sobie wycieczkę Szlakiem Fortyfikacji Przedmieścia Warszawa 1915 – 1944.

Szlak Fortyfikacji Przedmieścia Warszawa 1915–1944 to nieformalna trasa historyczna obejmująca relikty umocnień wojskowych powstałych wokół Warszawy w okresie od I wojna światowa aż po II wojna światowa. Obejmuje ona zarówno rosyjskie, niemieckie, jak i późniejsze polskie oraz niemieckie (okupacyjne) elementy obronne, które miały chronić miasto lub kontrolować jego obrzeża.

Na początku XX wieku Warszawa była częścią Imperium Rosyjskiego i otoczona systemem fortyfikacji znanym jako Twierdza Warszawa. W czasie I wojny światowej Rosjanie częściowo zniszczyli własne umocnienia podczas odwrotu w 1915 roku.

W okresie międzywojennym nie odbudowano pełnego pierścienia fortecznego, ale prowadzono lokalne modernizacje. Po wybuchu II wojny światowej Niemcy rozbudowali i adaptowali istniejące struktury oraz budowali nowe linie obronne, szczególnie w obliczu zbliżającej się Armii Czerwonej w latach 1944–1945.

Pierwszy bunkier wchodzący w skład „Zespół Fortyfikacji Cypla Południowego” odwiedzamy w wiosce Emów. To stosunkowo mało znany, ale ciekawy fragment większego systemu obronnego z początku XX wieku, związanego z tzw. Przedmościem Warszawy. Obiekt znajdują się w miejscowości Emów, w rejonie ul. Sosnowej, na terenie leśnym w pobliżu rzeki Świder. Stanowią część większego zespołu – Fortyfikacji Cypla Południowego, które razem z analogicznym „Cypelkiem Północnym” tworzą odcinek Szlaku Fortyfikacji Przedmościa Warszawa. Fortyfikacja powstała w latach 1915–1916, kiedy wojska niemieckie budowały system obronny wokół Warszawy (tzw. Brückenkopf Warschau).

Kolejny bunkier wchodzący w skład „Zespół Fortyfikacji Cypla Południowego” znajduje się na obrzeżach Wiązownej. To pozostałości po złożonym systemie obronnym o wielowarstwowej historii – od I wojny światowej, przez wojnę polsko-bolszewicką, aż po II wojnę światową. Obiekt jest częścią tzw. Przedmościa Warszawy (Brückenkopf Warschau) – niemieckiej linii umocnień z lat 1915–1916, później adaptowanej przez Wojsko Polskie w 1920 r. oraz ponownie wykorzystywanej i rozbudowywanej przez Niemców w czasie II wojny światowej. To nie są obiekty muzealne – raczej autentyczne relikty pola walki, często bez zabezpieczeń, co oznacza, że zwiedzanie wymaga ostrożności.

Jedziemy teraz do lasu na południe od Góraszki, gdzie czekają na nas dwa kolejne bunkry. Parkujemy i w las szukać schronów.

Tuż koło miejsca parkingowego znajduje się Schron bierny projektu 501. Ruiny schronu biernego projektu 501 (tzw. Regelbau R501) na terenie tzw. Fortyfikacji Cypla Południowego w rejonie Góraszki to pozostałość niemieckiej linii umocnień z okresu II wojny światowej (ok. 1940–1944). Choć dziś obiekt jest silnie zdegradowany, jego pierwotna forma i funkcja są dobrze rozpoznane dzięki standardyzacji projektów Regelbau. Schron typu R501 był tzw. schronem biernym (niem. Gruppenunterstand), czyli nie prowadził ognia (poza obroną wejścia), służył jako ukrycie dla drużyny piechoty (zwykle 6–10 żołnierzy) i pełnił funkcję zaplecza – odpoczynku, schronienia przed ostrzałem i gazami. W Góraszce był elementem większego systemu umocnień osłaniających ważne kierunki komunikacyjne na południowy wschód od Warszawy.

Drugi bunkier jest z drugiej strony parkingu, głębiej w lesie. Ruiny schronu Regelbau 514 w rejonie Cypla Południowego (okolice Góraszki / Dąbrowieckiej Góry, będącej częścią tzw. Przedmościa Warszawy) to pozostałość niemieckiej linii umocnień z okresu II wojny światowej. Ich obecny stan i forma są wynikiem zarówno działań wojennych, jak i powojennej degradacji.

Regelbau 514 był standaryzowanym niemieckim projektem, jednokondygnacyjny bunkier bojowy, przeznaczony do ognia bocznego z ciężkiego karabinu maszynowego (ckm). Obsada to ok. 6 żołnierzy, posiadał ściany żelbetowe o grubości ok. 2 metrów, odporne na ostrzał artyleryjski.

Robimy przerwę od pamiątek wojenny i jedziemy do Okuniewa zobaczyć ruiny Pałacu Łubieńskich z 1820 roku. To pozostałości klasycystycznej rezydencji magnackiej zbudowanej około 1820 roku dla rodu Łubieńskich – wpływowej rodziny szlacheckiej związanej z administracją i gospodarką Królestwa Polskiego.

Pałac powstał w okresie, gdy na ziemiach polskich pod zaborem rosyjskim rozwijała się architektura inspirowana klasycyzmem – stylem odwołującym się do harmonii i proporcji antyku. Fundatorzy należeli do elity finansowej i politycznej epoki; ród Łubieńskich odegrał istotną rolę m.in. w rozwoju przemysłu i bankowości.

Rezydencja pełniła funkcję reprezentacyjną i mieszkalną, będąc centrum majątku ziemskiego. Wokół pałacu znajdował się park krajobrazowy, który podkreślał prestiż posiadłości. Obecnie zachowane fragmenty murów mają charakter romantycznej ruiny. Miejsce przyciąga miłośników historii, fotografii i eksploracji zabytków.

Jedziemy teraz do Muzeum Bitwy Warszawskiej 1920 roku. Jednak muzeum w dniu dzisiejszym czynne jest od 15, a mamy 11, tyle to nie będziemy czekać i oglądamy sobie tylko monumentalny budynek muzeum z zewnątrz.

To nowoczesna placówka muzealna poświęcona jednemu z najważniejszych wydarzeń w historii Polski i Europy – Bitwa Warszawska, zwanej często „Cudem nad Wisłą”. Bitwa Warszawska rozegrała się w sierpniu 1920 roku podczas wojny polsko-bolszewickiej. Wojska polskie pod dowództwem m.in. Józefa Piłsudskiego powstrzymały ofensywę Armii Czerwonej, co miało ogromne znaczenie nie tylko dla zachowania niepodległości Polski, ale też dla zatrzymania ekspansji rewolucji bolszewickiej na Europę Zachodnią.

Muzeum znajduje się w Ossowie – miejscu bezpośrednio związanym z walkami z 1920 roku. Okolica była jednym z kluczowych punktów starć, a dziś stanowi ważny obszar pamięci narodowej z cmentarzami i pomnikami poległych żołnierzy.

Placówka została zaprojektowana jako nowoczesne muzeum narracyjne. Duży nacisk położono na immersję – zwiedzający mogą „wejść” w realia frontu dzięki efektom audiowizualnym i scenografii.

Jedziemy na parking przy cmentarzu i idziemy zobaczyć nekropolie i kaplicę. Cmentarz Poległych w Bitwie Warszawskiej 1920 r. to jedno z najważniejszych miejsc pamięci narodowej związanych z wojną polsko-bolszewicką i zwycięstwem w Bitwa Warszawska, często określanym jako „Cud nad Wisłą”.

Cmentarz znajduje się w podwarszawskim Ossowie, na terenie, gdzie w sierpniu 1920 roku toczyły się intensywne walki między wojskami polskimi a Armią Czerwoną. Nekropolia została założona bezpośrednio po bitwie jako miejsce pochówku poległych żołnierzy Wojska Polskiego, w tym ochotników, uczniów i studentów, którzy licznie zgłaszali się do obrony kraju.

Centralnym punktem cmentarza jest mogiła zbiorowa oraz krzyż upamiętniający poległych. Znajdują się tam także indywidualne groby żołnierzy, często oznaczone prostymi krzyżami z nazwiskami i stopniami wojskowymi. Szczególne miejsce zajmuje grób ks. Ignacy Skorupka – kapelana, który zginął podczas bitwy i stał się jednym z jej symboli.

Cmentarz ma charakter nie tylko historyczny, ale i symboliczny – jest wyrazem pamięci o ofierze młodego pokolenia Polaków oraz o obronie niepodległości państwa. Regularnie odbywają się tam uroczystości patriotyczne, zwłaszcza w rocznicę bitwy, 15 sierpnia, obchodzoną jako Święto Wojska Polskiego.

W rogu cmentarza naszą uwagę przykuwa aleja pomników, idziemy zobaczyć co to jest. To dęby smoleńskie i Panteon Bohaterów. Tylko co katastrofa smoleńska ma wspólnego z Bitwą Warszawską? Nasze zażenowanie wzrasta, gdy podchodzimy do tego miejsca, pomniki przedstawiają tylko prawicową i kościelną część delegacji, pominięto pasażerów o innych poglądach politycznych, a nawet załogę i obsługę samolotu z wyjątkiem dowódcy. Dobrze, że posadzono chociaż 96 dębów, z których każdy symbolizuje jedną osobę, która zginęła 10 kwietnia 2010 r.

Kolejny bunkier to Punkt Oporu Pólko. Obszar ten nie był jedną linią umocnień, lecz systemem punktów oporu i odcinków obrony opartych o rzeki. W praktyce Przedmoście miało charakter linii opóźniająco-obronnej, budowanej w dużym pośpiechu w sierpniu 1939 r., bez pełnej infrastruktury stałych fortyfikacji. Punkt Oporu Pólko był jednym z lokalnych elementów tego systemu obrony, położonym w rejonie północno-wschodnich podejść do Warszawy (obszar operacyjnie związany z rejonem Zegrza i doliny Narwi).

Przy drodze w okolicach bunkra stoi też ciekawa kapliczka św. Antoniego na Górze św. Antoniego w Strudze. Kapliczka została wzniesiona w 1925 roku z inicjatywy ówczesnego leśniczego jako wotum dziękczynne za ocalenie tych terenów przed bolszewikami. Pomnik ma formę betonowego pnia drzewa, w który wmurowano figurkę świętego. W 1990 roku kapliczka została odnowiona, wzmocniona, a na jej szczycie umieszczono figurę Matki Boskiej.

Ostatnim reliktem wojen w dniu dzisiejszym był Fort Beniaminów Twierdzy Zegrze. To element rosyjskiego systemu umocnień z końca XIX wieku, zbudowanego w ramach rozbudowy tzw. pierścienia fortów wokół Warszawy. Umocnienia budowano w typowym dla epoki stylu: ziemno-betonowe forty z kazamatami, stanowiskami artyleryjskimi i zapleczem logistycznym, częściowo maskowane w terenie leśnym.

Twierdza Zegrze była zespołem fortów i baterii artyleryjskich wznoszonych przez Imperium Rosyjskie w latach 80. i 90. XIX wieku. Jej zadaniem było zabezpieczenie przepraw na Narwi oraz osłona północnych podejść do Warszawy. System ten miał charakter uzupełniający wobec większych twierdz, takich jak Modlin czy Warszawska Cytadela.

Fort Beniaminów był jednym z kluczowych obiektów tej linii obronnej. Powstał jako fort artyleryjski, którego zadaniem było kontrolowanie dróg i terenów na wschód od Zegrza oraz wspieranie sąsiednich baterii. Fort i cała Twierdza Zegrze utraciły znaczenie militarne po I wojnie światowej, gdy zmieniła się doktryna obronna i rozwój artylerii uczynił tego typu umocnienia przestarzałymi.

W okresie II wojny światowej oraz później teren był wykorzystywany w różny sposób, częściowo przez wojsko. Dziś Fort Beniaminów pozostaje w dużej mierze ruiną – zachowały się fragmenty wałów ziemnych, betonowych struktur i zarośnięte relikty zabudowy.

Czas rozejrzeć się za biwakiem, wybór pada na Żwirownie Janówek Pierwszy. Malownicze zbiorniki wodne, piaszczyste plaże i to wszystko rzut beretem od Warszawy. Dojazd trochę karkołomny i piaszczysty, ale kamper dał radę.

Pora na obiad. Z ostatniej imprezy zostały nam śledzie w śmietanie po gościach, ja lubię je z ziemniakami, a Kasia nie. Kasi więc kupiliśmy rano pieczoną golonkę i tak dziś każdy maił swój obiad.

A po obiedzie jeszcze praca, ale już widać światełko w tunelu i będzie można zakończyć miesiąc.

Dzień pożegnał nas ciepłymi barwami zachodzącego słońca.

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.