Dzisiaj z rana już trochę przyjemniej i cieplej, ale dopiero jutro ma wrócić ładna pogoda i ciepło. Miejsce na którym stoimy jest tak fajne, że postanawiamy tu spędzić weekend i trochę odpocząć. Przystanek nie był planowany, więc musimy zrobić zaopatrzenie. Kilka kilometrów dalej mamy miasteczko Probuty, a tam markety i trochę zabytków. Jedziemy więc i jak wszystko ogarniemy, to tu wrócimy.

Zakupy zrobione więc wbijamy w starą część miasteczka. Ruiny zamku biskupów pomezańskich w Prabutach to jeden z najcenniejszych średniowiecznych zabytków Powiśla. Pozostałości tej imponującej warowni znajdują się na wzgórzu nad jeziorem Liwieniec i stanowią wyjątkowe świadectwo historii dawnej diecezji pomezańskiej oraz państwa krzyżackiego.
Budowę zamku rozpoczęto w 1276 roku z inicjatywy biskupów pomezańskich, a zakończono prawdopodobnie około 1345 roku. Warownia pełniła funkcję rezydencji biskupiej i ważnego ośrodka administracyjnego. Wzniesiono ją na naturalnie obronnym terenie pomiędzy jeziorami Liwieniec i Młyńskim, co zapewniało doskonałe warunki strategiczne. Zamek był siedzibą biskupów pomezańskich aż do sekularyzacji Prus w 1525 roku. Następnie przeszedł w ręce książąt pruskich i przez pewien czas służył jako jedna z ich rezydencji.
Była to rozległa gotycka budowla z cegły, wzniesiona na planie trapezu. Składała się z trzech głównych skrzydeł otaczających dziedziniec. Całość otaczały podwójne mury obronne, wieże narożne, fosa oraz brama od strony miasta. Jednym z charakterystycznych elementów zamku był tzw. gdanisko – wysunięta wieża pełniąca funkcję sanitarną i obronną, połączona z głównym budynkiem krytym gankiem.
Po utracie znaczenia rezydencjonalnego zamek stopniowo podupadał. Duży pożar w 1688 roku zniszczył znaczną część zabudowań. Kolejny pożar w 1787 roku doprowadził do dalszej dewastacji. Część ocalałych budynków wykorzystywano jako koszary, lazaret i magazyny wojskowe. Z biegiem czasu większość zabudowy została rozebrana lub uległa zniszczeniu.
Obecnie zachowały się fragmenty murów obronnych oraz odsłonięte relikty fundamentów. Na terenie ruin ustawiono dużą makietę przedstawiającą rekonstrukcję zamku w skali 1:16, która pozwala wyobrazić sobie jego dawny wygląd. Ruiny pełnią również funkcję punktu widokowego, z którego rozciąga się piękna panorama na Jezioro Liwieniec – rezerwat ptactwa wodnego i błotnego.


















Kolejny zabytek to Konkatedra Św. Wojciecha. to jeden z najcenniejszych zabytków sakralnych Powiśla i najważniejsza świątynia Diecezja Elbląska. Od 1992 roku pełni funkcję konkatedry, czyli kościoła współkatedralnego, dzielącego rangę katedry z Bazylika konkatedralna św. Jana Ewangelisty w Kwidzynie.
Świątynia została wzniesiona w latach około 1310–1330 jako kościół parafialny średniowiecznych Prabut, będących wówczas ważnym ośrodkiem biskupstwa pomezańskiego. Powstała z fundacji biskupów pomezańskich i była wzorowana na monumentalnej katedrze w Kwidzynie. W 1525 roku, po sekularyzacji państwa zakonnego, kościół przeszedł w ręce protestantów i pozostawał świątynią ewangelicką aż do 1945 roku. W tym czasie jego wnętrze otrzymało bogaty wystrój barokowy.
Wiosną 1945 roku budowla została podpalona przez żołnierzy Armii Czerwonej. Spłonęło całe wyposażenie, zawalił się dach i sklepienia, a przez wiele lat kościół pozostawał ruiną. Odbudowę przeprowadzono dopiero w latach 1979–1985 staraniem ks. infułata Jan Oleksy. W 1983 roku ustanowiono tu Pomezańską Kapitułę Kolegialną.
Konkatedra jest znakomitym przykładem gotyku ceglanego, charakterystycznego dla dawnych ziem państwa krzyżackiego. Po odbudowie wnętrze otrzymało nowoczesny, drewniany wystrój oraz beczkowy strop, dlatego obecnie różni się od średniowiecznego i barokowego wyglądu.






Kawałek dalej stoi Kaplica pw. Najświętszej Marii Panny w Prabutach, znana lokalnie jako „Kościół Polski”. Została wzniesiona w latach 1378–1402 przez biskupa pomezańskiego Jana I Moencha jako kaplica pogrzebowa. Swoją nazwę zawdzięcza nabożeństwom w języku polskim, które odprawiano tu od XVI wieku dla ludności polskiej mieszkającej poza murami miasta.
Obiekt reprezentuje styl gotycki, charakteryzujący się bogato zdobionymi szczytami z kolistymi otworami i sterczynami. Wnętrze skrywa barokowy, polichromowany strop drewniany z XVIII wieku. Obecnie budynek nie pełni funkcji sakralnych; mieści się w nim Izba Pamiątek, gdzie prezentowane są dawne narzędzia rolnicze i przedmioty codziennego użytku.




Kolejny zabytek gotyku ceglanego to Brama Kwidzyńska. Brama Kwidzyńska to najcenniejszy zachowany fragment średniowiecznych fortyfikacji miasta Prabuty. Nazywana jest również Bramą Szpitalną lub Bramą Południową, ponieważ znajdowała się przy drodze prowadzącej w kierunku Kwidzynia, a w XVI wieku obok niej funkcjonował szpital dla ubogich.
Brama została wzniesiona w pierwszej połowie XIV wieku w stylu gotyckim, z cegły, na planie zbliżonym do kwadratu. Jest to pięciokondygnacyjna wieża bramna, która pierwotnie stanowiła element murów obronnych otaczających miasto. Przez jej przyziemie prowadził przejazd zamykany masywnymi wrotami, a dodatkową ochronę zapewniał most zwodzony oraz brona. To jedyna z dawnych bram miejskich Prabut, która przetrwała do naszych czasów. Do dziś zachował się również fragment gotyckiego muru przylegający do budowli od strony wschodniej.
W latach 60. XX wieku usunięto górną część dawnej wieży ciśnień, dzięki czemu budowla odzyskała bardziej średniowieczny charakter. Obecnie w Bramie Kwidzyńskiej mieści się Sala Wystawowa im. Wernera Zebrowskiego. Ekspozycja stanowi cenne źródło wiedzy o historii regionu i pozwala lepiej zrozumieć znaczenie Prabut jako dawnej stolicy biskupiej Pomezanii.




Fontanna Rolanda to jeden z najbardziej charakterystycznych zabytków Prabuty i zarazem symbol miasta. Znajduje się w samym centrum rynku, na skwerze im. Jana Pawła II, w miejscu, gdzie dawniej stał średniowieczny ratusz.
Fontanna została wykonana w 1900 roku w Berlin, w dzielnicy Charlottenburg. Powstała jako pomnik upamiętniający cesarza Wilhelma I. Gdy w latach 20. XX wieku przebudowywano berlińskie ulice, obiekt wystawiono na sprzedaż. Władze ówczesnych Prabut zakupiły fontannę za 80 tysięcy marek, a w 1929 roku sprowadziły ją do miasta.
Fontanna reprezentuje styl romantycznego historyzmu, łączący elementy architektury antycznej, romańskiej i gotyckiej. Składa się z trzech kondygnacji i bogato zdobionego postumentu. Jej najbardziej charakterystycznym elementem jest pięć kamiennych lwów podtrzymujących całą konstrukcję, dlatego bywa również nazywana Fontanną Lwów. W dekoracjach można dostrzec także słonie, wielbłąda, wilka, smoka i węże.
Na szczycie fontanny pierwotnie znajdowała się figura średniowiecznego rycerza Rolanda – legendarnego bohatera i symbolu honoru, odwagi oraz miejskiej niezależności. Oryginalna rzeźba zaginęła w 1945 roku po wkroczeniu wojsk radzieckich do miasta. Dzięki staraniom samorządu oraz wsparciu honorowego mieszkańca Prabut Wernera Zebrowskiego figura została odtworzona przez dr. Mariusza Białeckiego z Akademia Sztuk Pięknych w Gdańsku i uroczyście odsłonięta 24 września 2011 roku.





Zabytkowe Wodociągi w Prabutach to jedna z najciekawszych atrakcji technicznych Pomorza i unikatowy zabytek hydrotechniki z pierwszej połowy XVIII wieku. Ten podziemny system kanałów i zbiorników został zbudowany po serii niszczących pożarów, które nawiedzały miasto. Jego zadaniem było zapewnienie mieszkańcom stałego dostępu do wody oraz zwiększenie bezpieczeństwa przeciwpożarowego.
13 maja 1722 roku w Prabutach wybuchł kolejny wielki pożar, który zniszczył znaczną część miasta, w tym zamek biskupów pomezańskich. W trakcie odbudowy zdecydowano o stworzeniu nowoczesnego, jak na owe czasy, systemu wodociągowego. Inwestycję wsparł król Prus Fryderyk Wilhelm I, przeznaczając na ten cel 10 000 talarów.
Woda była pobierana z pobliskiego Jeziora Młyńskiego i transportowana specjalnym kanałem do podziemnych zbiorników znajdujących się pod rynkiem miasta. Stamtąd, za pomocą drewnianych i żeliwnych rur, trafiała do studni publicznych. W XIX wieku studnie wyposażono w pompy, co usprawniło korzystanie z wodociągów.
Podziemne kanały znajdują się około 3,5 metra pod powierzchnią rynku. Ich konstrukcja została wykonana z czerwonej cegły, ze sklepieniami kolebkowymi. System ma kształt odwróconej litery „F”. Długość głównego korytarza: 120 metrów a długość bocznych odnóg: 45 i 42 metry. Prabuckie wodociągi są jednym z nielicznych zachowanych przykładów pruskiej sztuki inżynierskiej w Polsce i jedynymi w województwie pomorskim zabytkowymi wodociągami udostępnionymi do zwiedzania. Stanowią część regionalnego Szlaku Zabytków Hydrotechniki.



Kościół pw. św. Andrzeja Apostoła jest oddalony od starego centrum. To jedna z najciekawszych XIX-wiecznych świątyń katolickich w mieście. Został wzniesiony w latach 1876–1878 dla odradzającej się wspólnoty katolickiej, która formalnie istniała w Prabutach od 1870 roku. W 1903 roku dobudowano charakterystyczną wysoką wieżę zwieńczoną ostrosłupowym hełmem, dzięki czemu kościół uzyskał swój obecny, rozpoznawalny wygląd.
Świątynia reprezentuje styl neogotycki, bardzo popularny w budownictwie sakralnym drugiej połowy XIX wieku. Została zbudowana z czerwonej cegły i jest orientowana, czyli prezbiterium skierowane jest ku wschodowi. Kościół jest jednonawowy, z wyraźnie wydzielonym wielobocznym prezbiterium oraz zewnętrznymi przyporami wzmacniającymi ściany. Ozdobne szczyty, ostrołukowe okna i smukła wieża nadają budowli strzelisty, typowo neogotycki charakter. Wnętrze zachowało wiele elementów wyposażenia z XIX wieku.
Po II wojnie światowej kościół odegrał istotną rolę w odbudowie życia religijnego w Prabutach. Jednym z pierwszych powojennych duszpasterzy był franciszkanin Czesław Klimuszko, znany również jako zielarz i jasnowidz. To właśnie on rozpoczął prace remontowe i przyczynił się do odnowienia świątyni. Świątynia nosiła wcześniej inne wezwania, m.in. św. Wojciech oraz Najświętszego Serca Pana Jezusa, zanim ostatecznie przyjęła obecne wezwanie św. Andrzeja Apostoła.




Probuty zwiedzone, wracamy na naszą miejscówkę biwakową nad Jeziorem Burgale. Kasia chce chwilę popracować, żeby jutro jak będzie już piękna pogoda już tylko odpoczywać. Ja zabieram się za gromadzenie opału na weekend. W lesie leży sporo towaru, do tego mała pilarka i dosyć szybko mamy pokaźny stos drewna. Koty dzielnie mi pomagają 😉





Siadamy w końcu do ogniska. Ogień z przodu daje ciepełko, ale po plecach od jeziora ciągnie. W lodówce mamy mięso mielone, więc Kasia robi z niego burgery wieprzowe, ale takie z mieloną cebulką. Z rusztu wyszły nawet fajnie, to tego ser pleśniowy na ciepło i ogóras małosolny. Jeszcze chwila przy ogniu, były nawet w planach ziemniaki pieczone wieczorem, ale jednak chłód wygonił nas do kampera. Mamy jutro cały cieplejszy dzień na siedzenie przy ogniu.



Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
