Dzień 772 – Pierwsi goście na zlocie w Samborowie

W nocy fest popadało, o poranku powietrze było super, las pachniał grzybami, choć ich nadal nie ma, i skończyła się duchota, która wczoraj dała popalić. Poranna kawka na pomoście i do pracy. Dziś biuro pod wiatą, bo na powietrzu lepiej się myśli. Dosycha jeszcze część naszego prania, które musieliśmy ewakuować pod wiatę jak zaczęło wczoraj padć.

Choć zlot Grupy Biwakowej zaczyna się dopiero w piątek, to część ekip przyjedzie już wcześniej. Dziś mają się zameldować Joasia z Jarkiem. Przed wczoraj kupiliśmy kawał szynki na gulasz, więc urzedzamy Joasię, żeby już nic nie jedli po drodze, bo szykujemy obiad. Gulasz lubi się długo dusić, więc Kasia szykuje mięsko i obiadek sobie pyrka na ogniu.

Apollo w końcu upolował myszkę. Facet, a straszna cielęcina, od myszek jest Atena, która bez problemu je chwyta, bawi się, a jak mysz wyzionie ducha, daje ją dopiero do zabawy bratu. Biedny Apollo musi sobie wyobrażać, że myszka jest żywa i walczy z nią podrzucając do góry i robiąc różne wygibasy.

I w gońcu wjeżdża na plac Jarek z Joasią. Przywitania i siadamy do obiadku.

Rudasy mają koleżankę na zlocie, Pusia wpadła na kawę, ale nasze akurat, gdzieś szwendały się po okolicy 😉

To teraz można już posiedzieć przy piwku i winku i uskuteczniać pogaduchy.

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.