Dziś mieliśmy pierwszy deszczowy dzień w Portugalii. Padało do popołudnia, a pod wieczór wyszło nawet słońce. Brzydką pogodę wykorzystaliśmy na przebazowanie się do Torres Vedras i na zrobienie zakupów, bo jutro święto. Potem trochę leniuchowania w kamperze i gdy przestało padać, spacer po mieście.
Położone w zachodnim regionie Portugalii terytorium Torres Vedras było zamieszkane od czasów starożytnych. Oryginalna nazwa miejsca skrywa w sobie najgłębszą tajemnicę, którą wydaje się utożsamiać z Chretiną. Torres Vedras, przypomina nam to stare wieże, fortyfikacje, prawdopodobnie zbudowano jeszcze w czasach rzymskich. W 1250 roku Alfons III z Portugalii , nazywany Burgundem, nadał ludziom i wasalom miasta przywilej. W XIII wieku miasto przeżyło ogromny rozwój. W XIX, podczas najazdów napoleońskich, Torres Vedras odegrał bardzo ważną rolę, gdyż to właśnie tutaj zaczęto odwrót wojsk francuskich i utratę hegemonii Napoleona w Europie. Rzeczywiście, budowa „Linii wież”, zespołu fortyfikacji wojskowych rozmieszczonych w linii wokół Lizbony, skutecznie spełniła cel, jakim było uniemożliwienie Francuzom natarcia na Lizbonę i spowodowanie ich odwrotu. Do dziś nad miastem góruje zamek Castelo de Torres Vedras. Zamek ma prymitywną konstrukcję, o czym świadczy istnienie dwóch rzymskich cystern, a jego pierwsze mury zbudowali Arabowie. Podczas chrześcijańskiego podboju i późniejszego przejęcia zamku w 1148 r. mury zostały zniszczone, a następnie natychmiast odbudowane, aby uniemożliwić Arabom wejście podczas oblężenia w 1184 r. Również kościół Santa Maria, znajdujący się w murze, pochodzi z początku Narodowości. W mieście znajdziemy tez sporo zabytkowych kościołów i ciasnych urokliwych uliczek.
Na koniec trafiliśmy na ukraiński sklep ze sporą ilością polskiej żywności. Trochę już zatęskniliśmy za produktami, które są tu niedostępne, więc poczyniliśmy małe zakupy.



































































Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
