Od rana grzeje i kolejny dzień, kiedy za bardzo nic nie zrobimy ze względu na upał. Mimo to rozpalam ognisko, by spalić różne krzaczory wydobyte z trawy pod drzewami. Grubsze kawałki zostają na przyszłe ogniska, a resztę trzeba spalić.

Po śniadaniu rozpoczynamy sezon kąpielowy w naszym ogromnym basenie. Ten właściwy stanie mam nadzieję w przyszłym tygodniu, bo na poniedziałek udało się umówić koparkę.



Kasia trochę kręci nosem, że woda trochę za chłodna. Na szybko organizuję podgrzewanie solarne, 200 m czarnego węża na słońcu, pompa i obieg zamknięty robi robotę i dosyć szybko w basenie mamy 30 stopni 😉

Po obiedzie wbijają sąsiedzi z ciężkim sprzętem. Sąsiadka wpada z zagrabiarką, a po niej sąsiad z prasą belującą. No to prawie cały teren mamy ogarnięty, no może zostało jakieś 10 arów za stodołom i w zakamarkach, gdzie traktor nie mógł wjechać.








Nie dosyć, że za pomoc sąsiedzką nie udało się zapłacić, to jeszcze dostaliśmy zaproszenie na wieczornego grilla. Próbowaliśmy się wymigać, ale nie było szans. Dobrze, że mieliśmy w lodówce pakę karkówki, zabraliśmy też zacny trunek i poszliśmy na imprezkę.


Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
