Na ten dzień zaplanowaliśmy wycieczkę Kanionem Iskyr, Pogoda znowu taka sobie, ale nie odpuszczamy. Poranną kawę pijemy w jakimś wiejskim sklepiku i jedziemy drogą wiodącą dnem wąwozu, zatrzymując się w co ciekawszych miejscach na szybkie foto.
Rzeka Iskyr, to najdłuższa rzeka Bułgarii, płynąca w całości w jej granicach. Położona jest w północno-zachodniej Bułgarii i jest prawym dopływem Dunaju. Iskyr ma swoje źródła w górach Riła, a najbardziej spektakularny odcinek znajduje się w górach Stara Płanina. To w tym miejscu rzeka przeciska się przez pasmo górskie tworząc przepiękny kanion. Na odcinku prawie 70 km., na przestrzeni tysięcy lat, w wapiennych i piaskowcowych skałach rzeka wydrążyła swój obecny przebieg. W najgłębszych miejscach kanionu otaczające go skały wznoszą się nawet na 300 metrów. Okolica kanionu bogata jest też w jaskinie i wodospady. Wzdłuż rzeki poprowadzono bardzo widokową drogę nr 16, oraz linię kolejową.










W Bułgarii na każdym kroku spotykamy ciekawe i często bardzo stare klasztory, jeden z nich Monastyr Cherepish postanowiliśmy zobaczyć.
Czerepiski wybudowano w Kaninie Iskar, 29 km na połódniowy wschód od miasta Wraca. Powstał on na pewno przed najazdem Turków na ziemie bułgarskie, ale dokładna data jego początków nie jest znana. Jego nazwa pochodzi od słowa „czaszka”, gdyż po jednej z bitew z Turkami w okolicy klasztoru przez długi czas walały się ludzkie czaszki. Nie wiem czy to one eksponowane są w gablocie kapliczki powyżej klasztoru. Klasztorną cerkiew, którą możemy zwiedzić wybudowano w XVI wieku, ale w XIX przeszła rekonstrukcję, ostatnich zmian dokonano w 1939 roku. Podczas bułgarskiego odrodzenia narodowego tutejsi mnisi aktywnie wspierali ten ruch, otwierając w monastyrze szkoły oraz ukrywając spiskowców. Monaster udostępniony jest do zwiedzania, a od 2006 roku oferuje również turystom zakwaterowanie i wyżywienie. Oprócz cerkwi możemy zobaczyć tu małe muzeum poświęcone dawnemu życiu w klasztorze, na ten cel przeznaczono tu wyposażonych w eksponaty kilka izb.













Po zwiedzaniu monastyru ruszyliśmy dalej wąwozem w kierunku południowym. Co raz otwierały się ciekawe widoki czy inne ciekawostki jak ogromne wywierzysko.







Przyszła pora zobaczyć kanion w całej okazałości, czyli z góry. Wąską krętą drogą zaczęliśmy piąć się do góry. Patrząc z dołu trudno było uwierzyć, że na jedną z pionowych ścian wąwozu da się wjechać. Droga doprowadziła nas do pomnika o nazwie Monument Poległych Septemvriytsi 1923. Jest to zarazem świetny punkt widokowy na Kanionem Iskyr. Aż żałowaliśmy, że jest tak wcześniej, bo miejsce na biwak było wymarzone, ale wykorzystaliśmy je na przerwę na obiadową.












Kolejnym naszym celem był Wodospad Skaklia. Zanim jednak do niego dojechaliśmy, zajechaliśmy do chodowli pstrągów. Ryby były tutaj hodowane w w zbiornikach przepływowych zasilanych z wywierzyska, takie są smaczniejsze niż ze stawu ze stojącą wodą. Zakupiliśmy więc zestaw pstrągów na kolacje i wyjechaliśmy na zbocze wąwozu zobaczyć wodospad.
Wodospad Skaklia to największy bułgarski wodospad. Wodospad chroniony jest w ramach Parku Narodowego Wraczański Bałkan. Rzeka Skaklya spada tu ze 140 metrowego urwiska. Do wodospadu możemy dostać się na dwa sposoby. Najszybciej autem, jadąc do wioski Zasele, z której już tylko krótki spacer dzieli nas od kaskady, w tej opcji Skaklie możemy podziwiać tylko z góry. Jeżeli chcemy wodospad zobaczyć od dołu, to musimy się już wybrać na dłuższą pieszą wycieczkę z wioski Bov.









Tego dnia pozostało nam już tylko znaleźć miejsce na biwak. Zrobiliśmy go dosyć blisko wodospadu, na pieknej kwietnej i widokowej łące. Kasia z Wojtkiem zabrali się za oprawianie i smażenie ryb, a po wspólnej kolacji resztę wieczoru spędziliśmy przy ognisku.






Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
