I znowu od rana gorąc, zanim jednak zrobił się piekarnik, to udało się trochę wygrabić łąkę przed domem. Takie resztki, których nie udało się zebrać mechanicznie. Powoli cały teren nabiera wyglądu.

Po śniadaniu już siedzenie w cieniu. Kasia próbuje coś sprzątać w domu, ale po jakimś czasie poddaje się. Przyszło też trochę zakupów do wyposażania domu, na razie pierwsze drobiazgi takie jak gary, frytownica, toster i czajnik elektryczny. Zajechał też znajomy hydraulik zobaczyć co będzie do zrobienia 😉 Na razie ma zlecenie na przyłącze ogrodowe i przyłącze do pralki i zmywarki. Potem będzie lekki remont instalacji i dodatkowa łazienka.

Po obiedzie w końcu trochę popadało, nie za ostro, ale ziemia dostała trochę wody, na tyle, że wieczorem nie musiałem podlewać.

Po deszczu jednak nic się nie ochłodziło, zrobiło się dodatkowo parno i duszno. Więc znowu zdychamy w cieniu, co jakiś czas chłodząc się w basenie. Po zachodzie słońca udało mi się trochę wykosić różne zakamarki, gdzie traktor nie wjechał.

Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
