Wczorajsze burze przeszły, więc rano mogliśmy spokojnie wjechać na Transalpinę. To już chyba z dziesiąty przejazd tą trasą, więc nie robi już takiego wrażenia jak kiedyś. Tylko Łukasz jedzie tędy pierwszy raz. Trochę pstryków i przejeżdżamy na południową część Gór Parâng i Karpat Południowych.




















Kierujemy się teraz w kierunku Gór Cozia. Na szczyt masywu na razie nie wjechaliśmy, zrobiliśmy sobie biwak w sąsiedztwie Monastyru Stănișoara. W XVII wieku mnisi z Klasztoru Cozia szukali miejsca na pustelnię w której mogliby się spokojnie modlić i medytować. Odkryli oni zagubioną trudno dostępną polanę górską, na której powstały pierwsze pustelnie i dały zaczątek dla Mănăstirea Stânişoara. Już w XVIII wieku powstał tu pierwszy klasztor pod nazwą Nucet. Przybywali tu na tzw emeryturę mnisi z Klasztoru Cozia. Pierwsza cerkiew stanęła tu w 1747 roku, ale została zniszczona przez wojska tureckie, które aż dziwne odnalazły zagubioną w górach świątynię. Budowę nowego klasztoru zakończono w 1850 roku, a w 1909 roku ukończono nową cerkiew, która jednak spłonęła w 1917 roku. Kolejną cerkiew, którą możemy podziwiać dziś została oddana do użytku w 1948 roku. Do klasztoru można dojechać samochodem, ale raczej 4X4 lub wyżej zawieszonym osobowym, można też zaryzykować wyjazd niewielkim busem.

















Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
