Od rana się dużo dzieje na siedlisku. Wjeżdża koparka łańcuchowa i robi wykop pod rozłożenie prądu. Idzie to dosyć szybko, bo w ziemi nie ma żadnych przeszkód, no może jakieś drobne artefakty z epoki. Szpadel, zawias czy jakaś cegła.








Kolejne dostawy, tym razem panele ogrodowe, które stworzą kilka intymnych parcelek.


Wykorzystuję pomoc gości, by odstawić pergolę i wyczyściłem w końcu rynny.

Na plac wjeżdża kolejny kamper, jak się okazuje, też starzy znajomi Włodek z Magdą. Robota trochę zwalnia i robimy sobie chwilę oddechu w cieniu pergoli.

Rano odpaliłem solarne podgrzewanie basenu i już po południu woda była przyjemnie ciepła. Sezon kąpielowy uważam za otwarty i basen został rozprawiczony. Powiem wam mega fajna sprawa, wielkość pozwala popływać i w końcu nadchodzące upały nam nie straszne.







Wieczorem wpada jeszcze elektryk z kablami i udaje się rozprowadzić przewód, staje już jedna skrzynka i jak dobrze pójdzie to w piątek będzie hulał po łące prąd. Po takim dniu zasiadamy z gośćmi przy ognisku i delektujemy się zimnym piwem i grillowaną strawą.

Nasze siedlisko powoli zaczyna wyglądać jak kamper park, stoi już trochę kamperów, robota dzie do przodu. pojutrze będzie już szambo, w piątek ruszy prąd, kontener sanitarny zamówiony, będzie za dwa tygodnie. Jutro jeszcze musimy wybrać i zamówić banie.



Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
