Z tego dnia nie mamy nic ciekawego do pokazania. Od rana była paskudna pogoda. chmury, mgła i drobny, ale rzęsisty deszcz. Prognozy też nie były ciekawe i jakaś szansa na poprawę była dopiero wieczorem. Postanowiliśmy więc ten dzień przeznaczyć na pracę. Rano podjechaliśmy na zakupy i pod marketem zrobiliśmy też serwis kampera, bo było takie miejsce. Następnie postanowiliśmy przejechać już na ostatni zachodni półwysep Bretanii, by nie tracić nazajutrz czasu na dojazd. Znaleźliśmy fajne miejsce z widokiem na ocean, który i tak był ledwo widoczny przez pogodę i zabraliśmy się za księgowanie. Nawet Parchatka nie bardzo chciała wyjść, jednak otwarte okno w końcu skusiło, ale po chwili wróciła przemoczona. Liczyliśmy jeszcze, że pod wieczór wyjdzie słońce i uda się zrobić jakiś spacerek po klifach. Ale pogoda nie odpuściła, za to z pracą wyszliśmy na prostą i jeszcze trochę udało się odpocząć.




Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
