Prognozy na dziś nie były łaskawe i się sprawdziły. Z rana na chwilę pokazało się słońce, a potem niebo zasnuło się chmurami i przed południem zaczęło już padać. Stwierdziliśmy, że zrobimy dzień gospodarczy i popracujemy. W Silves namierzyłem fajny kamperpark z pralnią, więc sobie wydumaliśmy że pojedziemy tam, zrobimy pranie, popracujemy, a rano na drugi dzień zwiedzimy miasto. Na miejscu okazało się, że niema nawet jednego wolnego miejsca. No trudno jedziemy jeszcze kawałek na północ w stronę górskiego jeziora i koło zapory Barragem da Ribeira do Arade znajdujemy sympatyczny parking. Miejsce fajne, więc zostajemy tu na dwa dni. Dziś praca, a jutro jak wyjdzie słońce odpoczynek i porządki. Nie śpieszy się nam, bo do Armação de Pêra ma przyjść do nas paczka i musimy ją tam odebrać. Całkiem spora paczka impostem do Portugalii to koszt tylko 50 zł, więc rodzinka przygotowała nam zestaw ratunkowy, czyli polskie frykasy i różne inne duperele, których potrzebujemy, spakowali i wysłali. Paczka powinna być koło czwartku, więc mamy trochę wolnego.









Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
