Po 180 dniach tułaczki zarządziliśmy sobie dłuższą przerwę w Górach Toledo. W sumie z kilku powodów. Jesteśmy już w pobliżu punktu odbioru paczki z kostką stacyjki, więc i tak musimy zaczekać. Stacyjka coraz trudniej odpala i nie chcemy jej nadmiernie katować, by nie padła całkiem. Jesteśmy już trochę zmęczeni, ostatnie 3 tygodnie brzydkiej pogody trochę dały po garach, tak naprawdę przez te 180 dni cały czas się przemieszczamy i zwiedzamy, co też jest męczące. Chyba się trochę wypaliliśmy, bo coraz częściej myślimy o powrocie do Polski. Do tego trafiło nam się super miejsce, gdzie można naprawdę odpocząć. Z dala od osad, w pięknej przyrodzie i w dodatku z punktem serwisowym. Dostęp do wody i utylizacji ścieków mamy na miejscu, więc możemy tu chwilę postać. Zapasów mamy na jakieś 3 dni, ale możemy też rowerem podjechać do miasteczka i je uzupełnić. Zrobiła się też w końcu piękna pogoda, która pozwala na odpoczynek na słońcu. Ostatnie trzy tygodnie przesiedzieliśmy w kamperze. Śmiejemy się, że tak naprawdę w zimę było tu cieplej i bardziej słonecznie, niż wiosną. Ale prognozy już za kilka dni wskazują letnie temperatury, więc pewnie za chwilę będziemy narzekać, że za gorąco. Tak więc dzisiaj było totalne lenistwo, przy kadzidle z Andaluzji.












Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
