Dzisiaj w sumie nic ciekawego się nie wydarzyło. Dobrze, że wczoraj posiedzieliśmy na słońcu, bo dziś było go zdecydowanie mniej, a gdy kryło się za chmurami, to ciągnęło chłodem. Mieliśmy odpoczywać, ale przez to, że jednak siedzieliśmy w kamperze, to zabraliśmy się do pracy, to bieżąca zrobiona, ale nazbierało się trochę zaległych drobiazgów odkładanych „a jak będzie więcej czasu” W przerwie zrobiłem obchód naszego miejsca po okolicznych pagórkach. Parchatka za to była wniebowzięta, cały dzień buszowała po krzaczorach.






Uzupełniłem też kolekcje nalepek. Tradycyjnie starsze już płowieją, niestety bardzo często są złaj jakości. Po powrocie będę kombinował jak to zabezpieczyć, może naklejenie jakieś folii UV?

Dawno już nie było grilla, a miejsce ku temu odpowiednie, więc na ruszt wjechały szaszłyki.



I tak nie wiadomo kiedy zleciał dzionek. Nasza paczka z częścią jest jeszcze gdzieś miedzy oddziałami, więc jutro raczej nie dojdzie, więc zostajemy tu na trzeci dzień.
Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
