Dzień 116 – Praca praca praca

Ostatni poranny przymrozek, dziś napłynie ciepły front i zrobi się ciepło, ale też i trochę deszczowo. Do popołudnia jeszcze słonecznie, a potem przelotne opady.

Jemy śniadanie, szybkie sprzątanie kampera i bierzemy się za pracę. Za oknem spacerują stada bocianów, a my siedzimy w komputerach. Internet bez ograniczeń pozwala nam oglądać polską telewizję, więc oglądamy nasz ulubiony niedzielny program „Kawa na ławę”, a potem słuchamy przez internet polskich stacji radiowych. Wiadomości i politykę ograniczyliśmy do minimum, co dobrze wpływa na nasze samopoczucie 😉

Przerwa na obiad, kotlety i ziemniaki mamy z wczoraj, więc Kasia odsmaża mielone i ziemniaki. Do tego mizeria, bo zostało nam jeszcze deko śmietany. Ja, jak tradycja nakazuje robię sobie po obiedzie sjestę. Potem już do wieczora tylko praca, ale ten dzień bez zwiedzania pozwolił Kasi wyjść na prostą i tak naprawdę zostały już tylko dwie firmy do ogarnięcia i miesiąc rozliczony. Trudno mi pojąć, że ta praca na wyjeździe idzie jakoś sprawniej. Gorsze warunki, mało miejsca a idzie lepiej. Może mniej nerw? Widoki za oknem uspokajają? Może pogoda, bo jakieś 90% wyjazdu to słoneczne dni.

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.