Rumunia maj 2014 – startujemy

To był pierwszy nasz wspólny wyjazd z Kasią. Wcześniej rozmawialiśmy tylko przez telefon, a poznaliśmy się dzień wcześniej w Sanoku, bo nasza wycieczka zaczynała się z Bieszczadów. Rano na granicy polsko-słowackiej, na przełęczy nad Radoszycami pojawiły się 4 Dustery i jedna Toyota. Przywitania, zapoznania i nasza ekipa na rumuńską przygodę jest w pełnym składzie.

Tego dnia plan był dojechać do Wąwozu Turda. Przejechaliśmy Słowację, Węgry i wjechaliśmy do Rumunii. W miasteczku Huedin szybkie zakupy i obieramy kierunek Cluj-Napoca. Pogoda początkowo była ładna, ale im bliżej celu, tym niebo coraz bardziej zasłaniały chmury i coraz częściej przelotnie padało.

W końcu pojawił się na horyzoncie Wąwóz Turda. Na mnie już nie robił takiego wrażenia, bo chyba była to już czwarta moja wizyta w tym miejscu, ale reszta wycieczki miała tu być pierwszy raz. Biwak zaplanowaliśmy od północnej strony wąwozu. Jeszcze w ostatnich chwilach dniach udało się rozbić biwak i choć pogoda nie współpracowała, to najwytrwalsi opijali pierwszy dzień wyprawy. Ci bardziej zmęczeni uciekli szybko spać.

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.