Rano Kasia została w swoim tymczasowym biurze na tarasie pokoju hotelowego, a ja z Bartkiem ruszyłem znowu na objazd bieszczadzkich klientów.

Chwila na papieroska na punkcie widokowym pod Przełęczą Wyżną i jedziemy dalej. Jak się okazuje, wszystko poszło tak sprawnie, że robota skończona dzisiaj i Bartek może wracać do domu w niedzielę, a nie w poniedziałek.



No cóż, to jedziemy gdzieś na biwak odpocząć. W Otaczarni sporo ludzi, a już ich mamy trochę dosyć, wiec jedziemy kawałek dalej do Olchowca na inną sprawdzoną miejscówkę. Uf, nie ma nikogo, zostajemy.





Nie dane nam było jednak odpocząć 😉 Okazało się, że Kasia z Mirkiem, których poznaliśmy w Rumunii są w Polańczyku ze znajomymi. No i wieczórz zakończył się gośćmi i małą imprezką 😉




Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
