Pamiętacie naszą przygodę z ćwiczeniami służb ratunkowych we Francji? Już mieliśmy iść spać, kiedy na parking zajechały wozy ratownicze i zaczęły rozstawiać sprzęty i oświetlenie, okazało się, że to były ćwiczenia. Wczoraj w nocy podobna akcja, ale to już nie były ćwiczenia. Kiedy już spaliśmy, przed północą na parking zajechały wozy strażackie, pogotowie i kilka radiowozów. Wyszliśmy z kampera zobaczyć co się dzieje. Strażacy rozstawili oświetlenie, zaczęli ubierać się w uprzęże i zaczęli schodzić po pionowym klifie. Oczywiście nikt nam nie powiedział co się dzieje, ale się domyśliliśmy, że kogoś poszukują. Dojechała jeszcze jakaś policja śledcza, ubrana po cywilnemu, tylko z blachami na szyi. Oglądali dokładnie jakiś samochód stojący na parkingu, pewnie osoby zaginionej. Poszukiwania na klifie trwały do 2 nad ranem. Dopiero wtedy poszliśmy spać, bo koło kampera stał wóz strażacki z agregatem, który zasilał oświetlenie terenu, więc hałas nie dał spać. O 2-giej, kiedy akcja nie przyniosła skutku, służby się zebrały i odjechały. O siódmej rano na parkingu pojawiły się radiowozy i policja patrolowała klif. No chyba musiał wczoraj ktoś z niego spaść, może przypływ porwał ciało, nie wiemy, może w lokalnych mediach coś się pojawi, zobaczymy.










Trochę niewyspani dosyć szybko się zebraliśmy, gdyż dziś w planach był dzień techniczny, bo nazbierało się sporo prania. Bez śniadania ruszyliśmy do pobliskiej pralni, bo czas prania wykorzystaliśmy na śniadanie i poranną kawę. W Hiszpanii nie jest już tak fajnie z pralniami jak we Francji, gdzie automaty są praktycznie pod każdym marketem. Tutaj jest ich całkiem sporo, ale głównie, gdzieś w centrach miast, gdzie zaparkowanie kamperem jest problematyczne. Dziś trafiła nam się pralnia na stacji paliw, więc mogliśmy wygodnie podjechać i załatwić sprawę.




Na suszenie pojechaliśmy w góry, bo na wybrzeżu jest tak wilgotne powietrze, że ciężko wysuszyć w jeden dzień. Znaleźliśmy ustronne i fajne miejsce i rozłożyliśmy obóz cygański 😉




Pranie się suszy, a Kasia musi trochę popracować. Ja odpalam rower i jadę zbadać okolicę. Zajeżdżam do najbliższej wioski La Arboleda. Ładna zabudowa, mały rynek, kościół i w każdej kamienicy bar. Trochę to śmiesznie wygląda, bo mieścina malutka, nie turystyczna a knajp więcej niż mieszkańców. La Arboleda była miastem górniczym, w którym wydobywano rudę żelaza. Dawne kopalnie to obecnie sztuczne zbiorniki otoczone zielenią i miejscami piknikowymi.






Trzeba więc zobaczyć pokopalniane tereny. Był to jeden z najważniejszych obszarów górniczych w całym Euskadi. Eksploatacja górnicza całkowicie zmieniła krajobraz. Czerwonawy kolor skał bogatych w żelazo i zieleń gór to dziś dwie cechy charakterystyczne La Arboleda. Kopalnie, wiele dziś zamienionych w sztuczne laguny, przyciągały w przeszłości tysiące ludzi poszukujących pracy, tworząc w ten sposób wielką fuzję kultur, autentyczną osadę górniczą. Oprócz różnych kopalń rozsianych po całej La Arboleda, znajdziemy także wózki kopalniane do wydobywania minerałów, kamieni bogatych w żelazo i wiele innych obiektów związanych z sektorem. Pamiątkowe elementy z tamtych czasów, które nadają La Arboleda szczególnego uroku. Park Zugaztieta położony jest zaledwie kilka metrów od centrum miejskiego La Arboleda. Obszar pełen efektownych lagun i nieregularnego terenu, co wyraźnie pokazuje, że jest to krajobraz zmieniony przez eksploatację górniczą.
























Ciekawostką jest tu kolejka linowa Larreineta. Porusza się ona po szynach i kiedyś transportowała urobek z kopalń. Dziś wozi ludzi zarówno mieszkańców jak i turystów. Kolejka zbudowana w 1926 roku jest jedną z największych atrakcji La Arboleda.






Odwiedziłem też punkt widokowy z panoramą na Abra de Bilbao.







O górniczej przeszłości miasteczka opowiada też ciekawy mural przy drodze.






Po powrocie obiadek, składanie prania i odpoczynek.



Przy okazji małych porządków mała dokumentacji solniczek, które kupujemy dla siostry Kasi. Z każdego wyjazdu przywozimy nowe, ale tym razem obawiamy się, że po roku będzie ich pół kampera 😉








Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
