Dzień 41 – Bilbao

Rankiem szybkie śniadanie, kawa i truptamy na przystanek. Autobus z Mungia do Bilbao jedzie tylko 20 min. Pogoda piękna o 9 rano już 23 stopnie w cieniu, a w mieście już świąteczna choinka, jakoś źle koreluje z letnimi temperaturami.

„Miasto Guggenheima” moglibyśmy również nazwać to miejsce w Kraju Basków, ponieważ od czasu wybudowania tego oryginalnego muzeum w 1997 r. Bilbao zmieniło się na zawsze. Faktycznie, obecnie imponuje przełomowymi konstrukcjami stworzonymi przez prestiżowych architektów. Choć, co ciekawe, jego wyjątkowego charakteru nadaje połączenie awangardy z tradycyjnym klimatem starego miasta, pełnego urokliwych uliczek i barów. Wizytę w tym mieście w północnej Hiszpanii można rozpocząć od Muzeum Guggenheima. Jest to jeden z najbardziej zaskakujących przykładów architektury XX wieku, ponieważ Frank Gehry użył 33 000 bardzo cienkich arkuszy tytanu do stworzenia jego osobliwych, zakrzywionych kształtów. Wewnątrz dzieli z Nowym Jorkiem i Wenecją najważniejszą prywatną kolekcję sztuki nowoczesnej i współczesnej na świecie. Ponadto w Bilbao znajduje się kolejna z najlepszych galerii sztuki w Hiszpanii: Muzeum Sztuk Pięknych. Do zaangażowania w tworzenie przełomowego i pomysłowego wizerunku dołączają Pałac Euskalduna , stacje metra Norman Foster , wieże Isozaki i Pelli , most Zubizuri projektu Calatrava oraz nowe centra kulturalne, takie jak Alhóndiga projektu Philippe’a Starcka , zbudowane ze starego magazynu wina.

Spacer po mieście był bardzo przyjemny zaczęliśmy od drapaczy chmur, potem było stare miasto, potem było najtańsze piwo w mieście (2,5€ duże) w murzyńskiej dzielnicy, gdzie ktoś strachliwy nie powinien wchodzić, była też chińska dzielnica, gdzie Kasia poszła do fryzjera. W 3 godziny zrobiliśmy 10 km i autobusem wróciliśmy do miasteczka, gdzie został kamper.

W drodze z powrotem na wybrzeże zajechaliśmy do Castillo de Butrón, niestety zamek jest w remoncie i za dużo nie zobaczyliśmy. Początki budowli sięgają średniowiecza , kiedy na tym miejscu istniał dom z wieżą rodu Butrón, który na przestrzeni wieków ulegał modyfikacjom i ostatecznie zamaskował wygląd wulgarnego wiejskiego domu. Jego obecny wygląd jest efektem głębokiej przebudowy przeprowadzonej w XIX wieku przez markiza Kuby.

Dzień zakończyliśmy w Getxo, a dokładnie na klifie nad wejściem do portu. Można tu zobaczyć Fuerte de la Galea. Fort jest budowlą wojskową z XVIII wieku i zajmował miejsce starej strażnicy, która istniała już w XVI wieku. Posiada potężne mury obronne,14 otworów strzelniczych, a od strony lądu jest otoczony fosą.

Kawałek dalej znajduje się Faro de Punta Galea. Latarnia morska znajduje się przy wejściu do ujścia rzeki Bilbao. W latach 1850–1950 na samej Punta Galea zbudowano trzy latarnie morskie. Pierwsza w 1850 r. w ruinach starego fortu, druga w 1905 r., która została zelektryfikowana w 1933 r., a obecna w 1950 r., po wykryciu ruchów i osunięć ziemi w poprzedniej latarni morskiej,​ została zbudowana 180 metrów dalej.

Pomiędzy tymi dwoma zabytkami znajduje się widokowy parking, na którym zostaliśmy na biwak. Spotkaliśmy tu też pierwszych Polaków, którzy też tak jak my podróżują i pracują w kamperze. Przegadaliśmy trochę czasu, wymieniliśmy się spostrzeżeniami i tak zleciał wieczór.

Jeszcze kilka fotek z wieczoru.

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.