Dziś pogoda nie współpracuje, więc jedziemy do Częstochowy na dzień zakupowy. Galeria i centra handlowe, głównie jakieś pierdółki, ale i poważniejsze zakupy. Mój laptop już tak świrował, że przyszedł czas na nowego. Kilka salonów porównania i nowy sprzęt już na pokładzie. W sumie przez pół dnia w po sklepach zrobiliśmy 6 km, więc nieźle pochodzone ;).
Jedziemy w końcu na Jasną Górę. Dziś już nie będziemy jej zwiedzać, bo po zakupach jesteśmy już padnięci. Do klasztoru pójdziemy jutro, tym bardziej, że jest szansa na odrobinę słońca. Pod klasztorem mamy fajny parking dla kamperów z prądem, wodą i utylizacją wc. Koszt, to co łaska 20 zł, ale ta co łaska bardzo atrakcyjna, bo na polskich campingach sam prąd kosztuje 30 zł, a tu wszystko 20 zł





Kasia bierze się za pracę, a ja z instalowanie narzędzi i programów w nowym lapku.

Atena chyba wczoraj coś zżarła na zewnątrz i dziś jest bardzo osowiała i tylko leży, nawet jeść nie chce. Zobaczymy, jak się do jutra nic nie poprawi, to musimy z nią chyba do weterynarza jechać.

Za oknem klasztor na Jasnej Górze, który jutro pozwiedzamy.


Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
