Dzień 561 – Jasna Góra

Rano Atena nadal chora. Normalnie na jedzenie się rzuca, a dziś saszeta w misce, podeszła powąchała i poszła leżeć. Mimo to, że wygląda ciut lepiej niż wczoraj, to nadal słabo. No dobra, jeszcze przed śniadaniem Uber i jedziemy do weterynarza. Lekka gorączka, golenie brzucha i USG, tutaj wszystko ok. Morfologia też ok. Lekarz podejrzewa bardziej jakiś wirus niż zatrucie. Dostaje zastrzyk i kropelki do domu. Mamy obserwować i jak by było gorzej to mamy jutro podjechać. Zostajemy więc w Częstochowie jeszcze na jeden dzień. Wracamy do kampera, śniadanie i bierzemy się za pracę, bo chcemy obserwować kota. Po śniadaniu otwieramy smaczny koci pasztecik i podsuwamy Atence pod nos, na początku się odsuwa od jedzenia, ale zapach robi swoje i po chwili jednak zaczyna jeść, no to już nie jest źle.

Po południu już znaczna poprawa, przychodzi na głaski, oczy już szeroko otworzone, bo wcześniej mrórzyła, może nie jest jeszcze super, bo ma stan podgorączkowy, ale już ożyła trochę.

Za oknem pojawiło się w końcu słońce, więc idziemy zwiedzić jasnogórski klasztor. Jasna Góra to jeden z najważniejszych ośrodków kultu religijnego w Polsce i Europie Środkowej, położony w Częstochowie. Sanktuarium jest szczególnie znane jako miejsce przechowywania cudownego obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, zwanego także Czarną Madonną.

Klasztor został założony w 1382 roku przez zakon paulinów sprowadzonych z Węgier. Jasna Góra szybko stała się centrum pielgrzymkowym, a jej znaczenie wzrosło szczególnie po wydarzeniach związanych z Potop szwedzki. W 1655 roku klasztor skutecznie obronił się przed oblężeniem wojsk szwedzkich, co miało ogromne znaczenie symboliczne dla narodu polskiego.

Najcenniejszym skarbem Jasnej Góry jest ikona Matki Bożej z Dzieciątkiem Jezus. Według tradycji przypisuje się jej autorstwo św. Łukaszowi Ewangeliście. Obraz zasłynął licznymi relacjami o cudach i jest jednym z najważniejszych symboli religijnych Polski.

Jasna Góra jest nie tylko miejscem religijnym, ale także symbolem tożsamości narodowej, szczególnie w okresach zaborów i w czasach komunizmu. Była miejscem modlitwy i wsparcia dla Polaków w trudnych momentach historii.

Pozwiedzane, teraz trzeba gdzieś wejść na piwko i coś przekąsić. Nie daleko klasztoru znajdujemy fajny bar z piwami regionalnymi z kija. Do tego serwują fajne wielki zapiekanki, zostajemy. Obok mamy też ponoć najlepszą piekarnię w mieście, więc i świeże chrupiące pieczywo ogarnięte.

Wracamy do kampera, na bramie dopłacamy za kolejny dzień parkowania i podziwiamy zachód słońca z miejskim pejzarzem.

Atena już wróciła do pełni sił, zrobiła się żywa i rozrabia, czyli kryzys minął. To chyba jednak było jakieś przytrucie, przedwczoraj staliśmy na miejscu piknikowym i może nażarła się jakiś resztek po ludziach. Zresztą wtedy Apollo przyniósł pod kampera ropuchę, która oczywiście potraktowała go jadem i pół godziny się ślinił, może też i Atena uczestniczyła w tym polowaniu, tylko u niej objawiło się to inaczej? Kocurowi przepłukaliśmy mordkę i ślinienie przeszło, a Atena może skosztowała trochę ropuchy? Tego się nie dowiemy, dobrze, że już wróciła do zdrowia.

I tak zleciał dzień, jak z Ateną będzie wszystko dobrze rano, to zmieniamy pozycję 😉

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.