Z Gór Cozia udaliśmy się w kierunku Gór Fogaraskich, ale zanim tam dojechaliśmy, zatrzymaliśmy się w Curtea de Argeș. To miasto na Wołoszczyźnie słynie z obiektów sakralnych. Jego imponujące kościoły przywodzą na myśl świetlane czasy, gdy było stolicą Wołoszczyzny. Czasy świetności minęły, gdy dwór przeniósł się do Bukaresztu. Klasztor Curtea de Arges jest perełką sztuki bizantyjskiej na terenie dzisiejszej Rumunii. Budowę rozpoczął Neagoe Besarab, a ukończył Radu de la Afumati w pierwszej połowie XIV wieku. W dekoracji można dostrzec elementy sztuki orientalnej, nie bez powodu Neagoe Basarab kształciła się na dworze w Stambule. Freski w kościele wykonał malarz Dragomir, jednak freski uległy uszkodzeniu podczas prac restauracyjnych po trzęsieniu ziemi (ocalałe znajdują się w Muzeum Sztuki w Bukareszcie).











Zwiedziliśmy miasto i skierowaliśmy się w Fogarasze, na słynną trasę Transfăgărășan. Było już dosyć późno, więc górną część trasy odłożyliśmy na kolejny dzień. Dziś tylko przystanek na zaporze Jeziora Vidraru. Kubatura zbiornika to 465 milionów metrów sześciennych wody. Lustro wody znajduje się średnio na wysokości 830 m. n.p.m. i ma powierzchnię 893 hektarów. W najdłuższym miejscu jezioro ma 10,3 km, w najszerszym 2,2 km a jego maksymalna głębokość wynosi 155 m. Na tych, którzy trafią w to miejsce największego wrażenia nie zrobi jednak jezioro, a potężna betonowa zapora. Jej budowę rozpoczęto w 1960 roku a zakończono w 1965r. W chwili jej ukończenia budowla pod względem wielkości zajmowała 5 miejsce w Europie i 9 na świecie, obecnie 8 i 20-ste. Trudne warunki na terenie budowy i niedostępny teren sprawiły, że budowla pochłonęła wiele ofiar, według niektórych źródeł było to nawet 40 osób. W pobliskich skałach wykuto 42 km podziemnych korytarzy, które doprowadzają wodę do położonej pod ziemią hydroelektrowni o mocy 220 MW. Urobek wydobyty przy tych pracach miał objętość 1 768 000 metrów sześciennych skruszonych skał. Budowla wśród specjalistów inżynierii zyskała miano klejnotu. Zakrzywiona zapora osiąga wysokość 166,6 metrów, zaś długość korony, po której poprowadzono drogę DN7C wynosi 307 metrów. Dla osób, którym już sam widok w dół dostarczył sporo adrenaliny, po wschodniej stronie udostępniono platformę widokową. Nad tym wszystkim, na górze Pleasa czuwa pomnik Prometeusza z piorunem w ręku – symbolem energii. Jest to instalacja wykonana przez rzeźbiarza Constantina Popovici. W pobliżu zapory znajdują się ruiny zamku Poienari – siedziby słynnego Vlada Tepesa. Zamek mamy już kiedyś zaliczony, więc go pomijamy.






Przejechaliśmy jeszcze zalesioną część trasy i tuż przed częścią widokową znaleźliśmy polankę dobrą na biwak. Osłonięta od drogi, nad strumieniem, wiec piwo będzie gdzie chłodzić. Rozłożyliśmy obozowisko i nagle zajechała do nas lokalna Policja. Okazało się, że rano trasa będzie zamknięta, bo będzie wyścig kolarski. Ale jak powiedzieliśmy, że raniutko się zwiniemy, to pozwolili nam zostać. Ostrzegli tylko, że jak zaśpimy, to będziemy musieli czekać do końca wyścigu.






Gdy szykowałem kąpiel, zdarzył się wypadek. Gdy „pompowałem” prysznic turystyczny z Decathlona, eksplodował z wielkim hukiem. Łukasz z tej okazji napisał wiersz 😉
Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
