Poranek przywitał mnie piękną pogodą. Wypiłem kawę, poszedłem nazbierać trochę orzechów laskowych i pojechałem do Polańczyka, do hotelu na śniadanie i po wspólnika.


Po śniadaniu cały dzień objazd klientów. Wołkowyja – Cisna – Wetlina – Ustrzyki Górne – Chmiel – Lutowiska – Czarna – Polańczyk. Nie było czasu nawet na jakieś fotki, poza punktem widokowym na Połoninę Caryńską i Tarnicę.



Po skończonej objazdówce, Bartek został w hotelu, a ja na nocleg pojechałem na wczorajsze miejsce, czyli do wiaty Otaczarnia w Bukowcu. przyjechał w Bieszczady. Trochę pogadaliśmy, powspominaliśmy, obgadaliśmy i Wojtek pojechał na swój nocleg. Tego dnia na miejscówkę biwakową zajechało trochę więcej ekip. Kilka kamperów, przyczepy i sypialne osobówki, ale było cicho i spokojnie. Zapłonęło ognisko i wszyscy czekali na perseidy.

Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
