Kolejny dzień upałów i drugi dzień w tym samym miejscu. Tak naprawdę nie mam co napisać, bo albo leżymy w Loarze, albo siedzimy w cieniu, w którym też jest gorąco. A że się nudziłem, to podsumowałem nasze odczucia co do Francji.

Po prawie 4 miesiącach we Francji możemy już śmiało napisać o naszych odczuciach na temat tego kraju. Nie jest to tez nasza pierwsza wizyta we Francji, ale pierwsza taka długa i obejmująca kilka regionów.
CARAVANING
Francja, to przede wszystkim raj dla caravaningu, nigdzie w Europie nie spotkaliśmy tak dobrze rozbudowanej sieci serwisów dla kampera. Większość tych punktów jest bezpłatna, w sumie szarą wodę i kasetę wc opróżnimy wszędzie bezpłatnie. Czasami trzeba zapłacić za wodę pitną 2-3 €, ale czasami trafiały nam się bezpłatne parkingi z darmowym prądem. Prawie w każdej miejscowości turystycznej jest bezpłatny parking dla kampera, nawet jak są płatne, to kawałek dalej znajdziemy też darmowy. Korzystaliśmy też kilka razy z campingów, te są sporo tańsze niż w Polsce. W czerwcu nad Atlantykiem ceny za kamper i 2 osoby to kaszt około 18 € a teraz w sezonie około 25€. Nie spotkaliśmy się z jakimiś dodatkowymi opłatami za korzystanie z łazienek, czy rozstawienie jakiś dodatkowych klamotów. Trochę mniej swobody jest na wybrzeżu, gdzie sporo parkingów posiada bariery wysokości, ale zauważyliśmy, że ten trend powoli zastępowany jest znakami postoju w godzinach nocnych. Nie ma z tym żadnej tragedii, bo nawet jak mamy jakiś zakaz, to za 2 – 3 km mamy już darmowy parking dedykowany dla kamperów. Tak naprawdę jakiś miesiąc byliśmy nad Atlantykiem i 99% noclegów mieliśmy z widokiem na ocean. Czego bardzo zazdrościmy oprócz tej całej infrastruktury? Czystości. Wszystkie odwiedzane przez nas miejsca były czyste, nawet trudno było wypatrzeni niedopałek, a co dopiero inne śmieci. Butelki, puszki nie są tu kaucjowane, a mimo to jest czysto. Na innym poziomie intelektualnym jest tu młodzież. Nie zdarzyło nam się przez cały wyjazd, by na miejscówkę podjechała jakaś bemka z subbuferem i napieprzała muzyką na całą okolicę, u nas to norma jak jest fajne miejsce.
FRANCUZI
Trudno im coś zarzucić, są mili i pomocni. Nie mieliśmy ani jednej nieprzyjemnej sytuacji. Wszyscy tu się pozdrawiają, w Polsce już ten zwyczaj prawie całkowicie zanikł. Bardzo celebrują jedzenie i pory posiłków. Można odnieść wrażenie, że przez cały dzień nic nie robią tylko jedzą 😉 Wbrew powszechnej opinii, bardzo dużo Francuzów zna też język angielski.
SKLEPY – CENY – ŻYCIE
Życie z polskimi zarobkami jest tu niestety drogie. Na wielu aspektach płatnych w Polsce oszczędzamy, bo nie ma tu płatnych parkingów pod atrakcjami turystycznymi, co u nas jest normą, toalety publiczne są wszędzie bezpłatne, można zwiedzić cały kraj kamperem nie wydając złotówki na nocleg i serwis, ale ostateczny rozrachunek i tak wychodzi na minus. Drogie paliwo, droga żywność, drogie bilety do atrakcji turystycznych powodują, że dłuższy pobyt we Francji z polską wypłatą jest odczuwalny dla budżetu.
Sklepy są zaopatrzone rewelacyjnie, wybór wszystkiego jest o stokroć większy niż w Polsce czy Niemczech. Jedzenie jest dużo wyższej jakości. Francuzi ogromna wagę przywiązują do swoich produktów, więc 99% żywności to Made in France. Produkty z innych krajów, to tylko takie co nie rosną lub nie da się ich wytworzyć we Francji. Czego nam brakowało we francuskich sklepach? Ogórków gruntowych, chcieliśmy sobie zrobić małosolne, bo o kiszonych można tu pomarzyć. Przez cały wyjazd ich szukaliśmy, nawet na dużych zieleniakach nie spotkaliśmy. W końcu odpuściliśmy, bo zauważyliśmy, że tu nie do kupienia jest też chrzan, a koper to tylko sama natka, wiec jak byśmy jakiś cudem trafili ogórki gruntowe, to i tak reszty potrzebnych produktów byśmy nie zorganizowali. Nie było prawdziwych truskawek, takich jak u nas. Nie ma borówek amerykańskich, porzeczek i słoneczników. Mi bardzo brakowało dobrych piw, pomimo dużego wyboru w sklepach różnych produktów, to oferta piw jest bardzo skromna i tak naprawdę żadne nie przypadło mi do gustu.
BEZPIECZEŃSTWO
Nie wiem dlaczego w Polsce tak straszą Francją. Jakieś 20 lat temu jak jechałem do Rumunii to każdy się za głowę łapał, czy się nie boje. Z Francją podobnie. Nie niema tu na każdym rogu uchodźców, którzy tylko czekają żeby cię napaść. Prawie przez 4 miesiące niemieliśmy żadnej nieprzyjemnej sytuacji, nikt nas nie okradł, nikt też nie próbował tego zrobić. Generalnie w całej Europie stosujemy zasadę, że w dużych aglomeracjach miejskich nie zostawiamy kampera gdzie popadnie, wolimy zapłacić za jakiś dozorowany parking lub camping. W każdym dużym mieście, czy to będzie Paryż, Madryt czy Rzym jest dużo większe potencjalne ryzyko jakieś łobuzerki. Czujemy się tu naprawdę bezpiecznie, jak jest gorąco śpimy z otwartymi oknami.
ATRAKCJE TURYSTYCZNE
Na ich brak we Francji nie można narzekać. Potrzeba by kilku lat podróżowania, żeby zobaczyć tylko te najważniejsze. Atrakcje są przeważnie dobrze oznaczone i posiadają parkingi. Francja zamkami stoi, ale większość jest w prywatnych rękach i choć są piękne, to nie ma możliwości ich zwiedzania. Prywatne są też lasy i często ogrodzone, co w Polsce jest nie do pomyślenia. Dostępne są tylko państwowe kompleksy leśne. Przyroda i krajobrazy mamy tu różnorodne, od wysokich gór, poprzez winnice, aż po oceany. Jesteśmy zaskoczeni, że Francja jest tak mało popularna w Polsce. Naszych rodaków spotkaliśmy niewielu, dokładnie cztery razy.
JAZDA SAMOCHODEM
Francuzi na drogach są uprzejmi, nie kozaczą, są ostrożni i jeżdżą przepisowo. Policja zbytnio nie rzuca się w oczy, ale trzeba uważać, bo jest tu sporo fotoradarów, są nawet na autostradach. Jedynie co irytuje, to w miejscowościach ograniczenia do 30 km/h liczne szykany i progi zwalniające. Najtańsze paliwo można kupić na samoobsługowych stacjach marketowych.
I to chyba tyle, być może jeszcze coś mi przyjdzie do głowy, do dopiszę jeszcze jakieś informację. A może macie jakieś pytania?





Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
