Kierunek Bieszczady dzień 2 – W Bieszczadach

Rano z Beskidu Sądeckiego ruszyłem w Bieszczady. Trasę pokonywałem nie raz i tak naprawdę po drodze mam już prawie wszystko zobaczone i zwiedzone, ale mimo to znalazłem drewniany kościół, który mnie pewnie kiedyś umknął. To świątynia pw. św. Marcina w Szebniach. Obiekt włączony jest do podkarpackiego Szlaku Architektury Drewnianej i został zbudowany w 1605 roku. Jest to budowla konstrukcji zrębowej, nieorientowana. Świątynia składa się z trzech części. Do trójbocznie zamkniętego prezbiterium od strony wschodniej przylega zakrystia, a od zachodniej murowany skarbczyk. Do szerokiego korpusu nawowego z węższą częścią dostawioną w 1894 przylegają: od północy przylega kwadratowy przedsionek, a od strony zachodniej dwa przedsionki połączone podcieniem na słupach. Dachy dwuspadowe pokryte blachą z sześcioboczną wieżyczką na sygnaturkę zwieńczoną latarnią. Ściany oszalowane pionowo deskami z listwowaniem, wzmocnione lisicami. Wnętrze nakryte stropami płaskimi z fasetą. Ściany i stropy pokryte polichromią figuralno-ornamentalną. XVIII wieczne wyposażenie kościoła ufundowała rodzina Gorajskich: trzy ołtarze, główny z obrazem św. Marcina i figurą Chrystusa na Krzyżu, boczny lewy z obrazem św. Rodziny i boczny prawy z obrazem Serca Pana Jezusa. Pod chórem kropielnica wykonana z jednego kamienia.

W Sanoku miałem odebrać na dworcu mojego wspólnika, ale okazało się, że mam jeszcze dobrą godzinę zapasu, więc poszukałem spokojnego, zacienionego miejsca by zaczekać i odpocząć. W Beskidzie Niskim, w Pastwiskach jest takie miejsce, polana piknikowa nad Wisłokiem. Zrobiłem sobie więc tu odpoczynek.

W Sanoku odebrałem Bartka i resztę dnia poświęciliśmy na objazd klientów, więc nic ciekawego nie było. Wieczorem zostawiłem Bartka w hotelu i z Parchatkę pojechałem na biwak do Bukowca. Jest tu jedno z fajniejszych miejsc w Bieszczadach, by stanąć kamperem. Duża wiata z kuchnią, miejsce na ognisko z przygotowanym opałem a nawet toj tojek. Wcześniej rzadko tu nocowałem, bo zasięg telefonu jest tu szczątkowy. Teraz przydał się Starlink i w bieszczadzkiej głuszy miałem internet z prędkością 212 Mb/S. Spotkałem tu sympatyczne małżeństwo z pomorza, które mnie rozpoznało przez Grupę Biwakową i razem spędziliśmy miły wieczór przy ognisku.

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.