Tym razem krótki wypad w Bieszczady. Niestety nie będzie to trip typowo turystyczny, a bardziej służbowy, spotkania z klientami itp, ale coś nie coś też pewnie uda się pokazać w wolnych chwilach. Wyjazd jest męski, czyli ja i kot, ale że to kocica, to chyba jednak mieszany. Kasia co prawda wyruszyła ze mną, ale porzuciła mnie w Beskidzie Sądeckim. Prawie rok nie widziała się z siostrą i szwagrem, wiec zostaje nacieszyć się rodziną, a ja wracają ją odbiorę. Zresztą w drodze powrotnej mamy jeszcze wizytę na Śląsku w Kamper Serwis, w celu doposażenia kampera. Dodatkowy mały solar, montaż Starlinka i drzwiczek dla kota oraz kilka innych pierdółek.
Pierwszy dzień upłynął więc rodzinnie, koło Starego Sącza, z widokiem na Beskid Sądecki.











Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
