Kierunek Francja dzień 17 – a może jeszcze ze trzy wodospady

Powoli mamy już dosyć wodospadów, ale trzeba się nimi cieszyć, tak szybko odchodzą, bo za chwilę, będą tylko zamki ;). Dziś start bez śniadania, bo jest plan na ciepłą bagietkę z kefirem pod sklepem. Francuskie bagietki są boskie, zresztą mamy wrażenie, że produkty spożywcze są tu dużo wyższej jakości niż u nas.

Pierwszą atrakcją jaką odwiedziliśmy, był oczywiście wodospad. Cascade Du Cuisinier znajduje się w pobliżu miasta Ventron w Wogezach. Miejsce jest łatwo dostępne a dojście od parkingu zajmuje 15 minut.

Krótki przystanek przy jeziorze Lac de Lispach. Jezioro leży aa wysokości 909 m., a jego powierzchnia wynosi 0,12 km². Jest to zbiornik torfowiskowy, a wokół niego wytyczono ścieżkę z tablicami edukacyjnymi dotyczące powstawania i życia torfowisk.

Cascade Charlemagne była naszym kolejnym wodospadem. Wodospad Karola Wielkiego to wodospad składający się z kilku małych, następujących po sobie wodospadów, położonych na biegu rzeki Vologne, około 500 lub 600 metrów w górę rzeki od jeziora Retournemer. Wodospad ten wziął swoją nazwę od Karola Wielkiego, który według legendy ugasił tam swoje pragnienie w 806 roku, przeprawiając się przez Wogezy w drodze do Alzacji.

Kolejny wodospad to Cascade de Retournemer – Notre Dame des Neiges. Wejście na ścieżkę prowadzi przez stary tunel kolejowy. Wodospad składa się z kilku kaskad, z czego największa ma wysokość 10 m.

Obok wodospadu naszą ciekawość wzbudził wykuty w skale tunel Retournemer. Ten mały, 14-metrowy podziemny tunel, zwany także tunelem Diabelskiej Skały, zapewniał przejście do starej metrycznej linii tramwaju elektrycznego, która biegła z Gérardmer w kierunku Col de la Schlucht.

Przyszła pora szukać biwaku. Wyjechaliśmy wąską drogą leśną powyżej 1000m. n.p.m., a na jej końcu był fajny parking leśny. Rozłożyliśmy się ze stoliczkiem i fotelami, patrzę prognozy, a tu za jakiś czas ma być burza, potem kolejna i kolejna. Miejsce super, ale i tak nie posiedzimy pewnie na zewnątrz, a i w burzę może nie być tu bezpiecznie. Do tego stoimy na takim gruncie, że po deszczu może być róznie.

Na razie jedyne piwo we Francji, które da się wypić, cały czas testuje 😉 Brakuje mi Kozła, którego zapasy już mi się skończyły.

Postanowiliśmy więc zjechać w bardziej cywilizowane miejsce iz lepszym dojazdem. Dosyć fajny stellplatz znaleźliśmy na przełeczy Col de la Schlucht. Mogliśmy uzupełnić nasze zapasy w wodę źródlaną, której ujęcie mamy koło kampera. Trzeba też trochę popracować, bo klienci przysyłają fakturki 😉

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.