W zeszłym roku po targach caravaningowych w Poznaniu pojechaliśmy jeszcze na tydzień do Puszczy Noteckiej. Na jednym z biwaków świeciło jeszcze piękne październikowe słońce, więc siedzieliśmy sobie w fotelach przed kamperem. Po jakimś czasie połowa kampera, ta na słońcu była oblepiona biedronkami, patrz Kasia, cieszą się słońcem jak my. Kiedy zaszło słońce, mówię patrz Kasia odleciały. Nam się też już chłodno zrobiło, więc wróciliśmy do kampera, a tam te wszystkie biedronki, co się wygrzewały na słońcu. Setki jak nie tysiące, coś strasznego, qur… jak się teraz tego pozbyć? Odkurzacz, tak odkurzacz, odpaliłem Amikę i ogień, wciągam biedronki hurtowo. Maszyna już ledwo ciągnie, ale wsysnięte chyba wszystkie 🙂 Cały worek biedronek wylądował w śmietniku. Jednak to nie były wszystkie, codziennie jeszcze jakieś wyłaziły, aż w końcu przestały i uznaliśmy, że mamy je z głowy. A te co się jeszcze pochowały, to mróz w zimę je załatwi, no tak mróz we Wrocławiu 😉 Na święta B.N. ruszyliśmy do Danii, kiedy wieczorem odpalaliśmy ogrzewanie, jakieś niedobitki jeszcze się wybudzały, ale je puszczaliśmy w Duńskie lasy. Potem już o biedronkach zapomnieliśmy, trzy tygodnie temu obraliśmy kierunek na Francję, ale pierwszy tydzień nie był najcieplejszy. W końcu wyszło słońce zrobiło się ciepło, a my poszliśmy zwiedzać jakieś niemieckie miasteczko, wracamy a tam szyby oblepione biedronkami, jpd ile jeszcze przezimowało? I tak dwa tygodnie rozsiewamy noteckie biedronki po całej Europie. Ostatni tydzień już po jednej sztuce, mówiąc codziennie, że to już ostatnia. Jednak za ostatnią uznaliśmy biedronkę dzisiejszą, bo dziś jest tak upalnie, że jak by jeszcze jakieś hibernowały, to dziś na pewno by wylazły.
Przed wczoraj siedząc na piwku w miasteczku Remiremont, wypatrzyłem po drugiej stronie ulicy punkt SFR. To jeden z operatorów komórkowych we Francji. Jeszcze przed wyjazdem sprawdzając oferty internetowe, zakodowałem sobie, że SFR ma najkorzystniejsze. Internet mamy na całą Europę, ale 40 GB za 9 €, na pracę starcza, ale na oglądanie telewizji szkoda. Możemy wykupić pakiet bez limitu na Europę, ale to już 50€ miesięcznie, trochę dużo. SFR ma pakiecik 160 GB na miesiąc za 20 €, więc postanowiliśmy go zakupić do oglądania tv i Netfixa. Karta sim kupiona, pakiet też, ale nie idzie go aktywować. Sprzedawca twierdzi, że to problem techniczny i na pewno za 2 – 3 godziny ruszy. Do wieczora nie ruszył rano też. Przed opuszczeniem miasta wracamy rano do punktu, gość się gimnastykuje, próbuje się dodzwonić do centrali, ale nic z tego. Postanawia nam zwrócić pieniądze za pakiet internetowy, a my spróbujemy w innym mieście powtórzyć operację. A dziś rano przychodzi sms, że karata została aktywowana, no fajnie, ale nie bym był Polakiem, jak bym nie popróbował coś zakombinować 😉 Wysyłam smsem kod aktywujący 160 GB, za który dostaliśmy zwrot, przychodzi sms, twój pakiet został aktywowany 🙂 Sprawdzam internet śmiga, no SFR nie zbiednieje, no chyba że się zorientują i odetną, ale póki co hula 🙂
A co działo się dzisiaj? Na śniadanie była syta jajecznica na boczku. Potem zjechaliśmy do miasteczka zrobić zakupy i serwis kampera.

Mając już trochę dosyć wodospadów, postanowiliśmy wykorzystać okazję, że na naszej drodze stanął zamek Rougemont. Pełne brzuchy po śniadaniu nie ułatwiały zdobycia warowni, ale się udało. Zamek Rougemont, położony w Rougemont-le-Château, to niewielka twierdza zbudowana w XII wieku na południu masywu Wogezów w celach obronnych, na wysokości 736 m. Twierdza ta, należąca do hrabiów Ferrette, została zbudowana w celu ochrony rzymskiej drogi prowadzącej z Langres , biegnącej wzdłuż Wogezów i przechodzącej przez Rougemont-le-Château. Zamek musiał zatem strzec południowej bramy do Alzacji i symbolizować potęgę władców regionu. Kiedy ród wymarł w 1324 r., przeszedł w spadku w ręce Habsburgów. Zamek został spalony i zniszczony pod koniec XIV wieku przez Enguerranda de Coucy.





Poniżej zamku, znajduje się zaginiona w lesie kaplica Sainte Catherine, zrobiliśmy więc pętelkę i odwiedziliśmy to miejsce. Świątynia zbudowana z inicjatywy rodziny Gastona Ehrarda, przemysłowca i burmistrza Rougemont, poświęcona jest Świętej Katarzynie. Miejsce to szybko stało się miejscem pielgrzymek, gdyż woda ze źródła św. Katarzyny, znajdującego się obok kaplicy, słynęła z leczenia chorób oczu. Za kaplicą znajdują się pozostałości domu zakonnego wzmiankowanego w 1441 roku. Osiedlali się w nim pustelnicy. Prawdopodobnie obecna kaplica zbudowana jest na pierwszej. Druga kaplica pochodzi z 1650 r. i jej fundamenty znajdują się obok.







Kolejny wodospad nosił dumną nazwę Cascade de Chauveroche. Na miejscu okazało się, że to dwa niewielkie kaskady o wysokości może metra.



Ostatnim punktem dzisiejszego dnia był Fort de Giromagny, w skrócie Fort Dorsner , nazwany na cześć generała cesarstwa Jeana Philippe’a Raymonda Dorsnera. Został zbudowany w latach 1875-1879. Jest to dzieło wchodzące w skład fortyfikacji wschodniej Francji typu Séré de Rivières. Stanowi integralną część kurtyny obronnej Haute Moselle i znajduje się na terenie gmin Auxelles-Bas i Giromagny. Modernizację przeprowadzono w 1888 r., następnie w czasie I wojny światowej. Fort został wyposażony w dwie pierwsze wieże Mougina – wieża A z mocowaniami Saint-Chamond i wieża B z mocowaniami Mougin, a następnie Saint-Chamond w 1881 r. Do czerwca 1940 r. garnizon wystrzelił kilka pocisków w kierunku żołnierzy niemieckich, zanim się poddał. W 1941 roku Niemcy wysłali pracowników Służby Pracy Przymusowej w celu odzyskania najważniejszych części metalowych, które pozostały w forcie, a mianowicie 2 wież (z których jedna została wykorzystana rok wcześniej w niemieckim filmie propagandowym), które miały zakończyć ich karierę w odlewniach III Rzeszy. W listopadzie 1944 roku, po wyparciu Niemców, budynek służył jako punkt obserwacyjny dla oddziału 411° RTA. Od tego czasu fort pozostawał opuszczony aż do 1988 roku, kiedy gmina Giromagny zakupiła fort i otaczające go tereny, powierzając renowację i konserwację stowarzyszeniu Fort Dorsner.





Koło fortu postanowiliśmy też zostać na biwak. Miejsce fajne, cisza i spokój. Na obiad karkówka z grilla. Wygrzewanie się na słonku i słodkie lenistwo.





Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
