Kierunek Francja dzień 64 – 24 Hours of Le Mans

Rano odwiedził nas koziołek, Parchatka zamarła w bezruchu, a on się pasł dobre pół godziny koło kampera.

Po śniadanku ruszyliśmy w dalszą przygodę. Nasze pierwsze miejsce to Commanderie d’Arville. Dowództwo Arville to dawna komturia szpitalna Zakonu Św. Jana Jerozolimskiego pochodzącego od templariuszy. Dom templariuszy w Arville został założony w XII wieku i był częścią szeroko rozumianej komandorii, a mianowicie okręgu administracyjnego obejmującego dom macierzysty i domy drugorzędne, które z kolei wchodzą w skład większej dzielnicy, Baillie of Chartres. Do tej komandorii zaliczają się przynajmniej domy Arville, Temple-près-Mondoubleau, wzmiankowane od 1134 r., Melleray i Matheras, przy czym te dwa ostatnie domy są wyraźnie mniej istotne w pod względem powierzchni. Kościół oraz podstawa obecnej kruchty wejściowej mogły powstać już w XII w. Dopełnieniem całości miały być budynki mieszkalne i rolnicze. całość, całość otoczona murem.

Château de Saint-Agil. Zamek został zbudowany pod koniec XV wieku  przez Antoine’a de La Vove, na miejscu średniowiecznej fortecy z XII wieku. Wejście do Château de Saint Agil prowadzi przez poternę zbudowaną w 1510 roku przez Antoine’a de la Vove. Jest to pawilon ceglano-kamienny flankowany dwiema wieżami zwieńczonymi machikułami. Wysoki dach zawiera lukarnę z rzeźbionym frontonem i kończy się latarnią. Przylegający do niego budynek główny jest bardzo stary, ale w XVIII wieku został znacznie zmodyfikowany. Dziś jest własnością biznesmena Hugo Brugiere i jego żony, którzy od września 2023 roku go restaurują.

Église Saint-Pierre w Souday zrobiła na nas wrażenie. Dobrze, że się przy nim zatrzymaliśmy, bo nie był w naszych planach, ale jakoś tak mnie zaintrygował. Początki kościoła i klasztoru, od którego był zależny, sięgają IX wieku. W nawie zachowały się XII-wieczne malowidła ścienne w górnej części ścian (Zwiastowanie, Nawiedzenie, ozdoby i listowie). W absydzie zachowały się ślady malowideł z XVI wieku. Dostęp do krypty prowadzi przez duże wnęki otoczone pilastrami z arabeskami i rzeźbionymi kapitelami. W części znajdującej się pod kaplicą senioralną znajdują się ślady malarstwa z XVI w. (Ewangelistów). Portal z tego samego okresu, umieszczony od południa, zapewniał dostęp z cmentarza do krypty.

Église Saint-Pierre w Melleray niestety była zamknięta, więc pozostało nam tylko zobaczyć świątynię z zewnątrz. Dzwonnicę tworzy duża kwadratowa wieża z przyporami, zwieńczona wysoką łupkową iglicą. Zewnętrzne ściany nawy są ozdobione małymi łukowymi i murowanymi oknami, które świadczą o kolejnych przebudowach kościoła do południowej ściany nawy, na gzymsie znajduje się tarcza, na której wyryta jest data 1626.

Kolejnym naszym celem było średniowieczne miasteczko Montmirail. Wąskie uliczki i stare kamienice tworzą tu fajny klimat. Trzy epoki łączą się w wieloaspektowym zamku, który góruje nad wioską z wysokości 320 m. Najstarsza część zamku pochodzi z XII wieku  i obejmuje liczne lochy. Po zniszczeniach wojny stuletniej, w XV wieku zamek został odbudowany przez hrabiów stanu Maine. W okresie renesansu właścicielem zamku był Jacques II de Chabannes de La Palice i jego żona Marie de Melun, którzy pozostawili oczywiste ślady epoki renesansu.

Kolejnym zabytkiem miasteczka jest Église Notre-Dame de l’Assomption. Prace konstrukcyjne, ogólny układ, wysoki transept, kwadratowa wieża i dzwonnica pochodzą z XV wieku. Okrągła wieżyczka i dekoracja zewnętrzna pochodzą z początku XVII w., natomiast sklepienia są nowsze z drugiej połowy XIX w. Na uwagę zasługuje wspaniała gipsowa rzeźba Pieta oraz witraże.

Przyszedł chyba czas na główny punkt dzisiejszego dnia, a mianowicie na Musée des 24 Heures du Mans. Mieliśmy tylko pecha, bo nie było możliwości zwiedzenia wewnętrznego toru. Normalnie można kupić bilet łączony do muzeum i na tor. Za to przejechaliśmy się odcinkiem toru zewnętrznego – ulicznego. Wewnętrzny nie był dostępny, gdyż trwają tam pracę przygotowawcze, do czerwcowego wyścigu. Ale samo muzeum też było warto zobaczyć.

A tak wygląda 5000 resoraków, kurde ale bym się bawił 😉

Od początków wyścigu w 1906 r. po dzień dzisiejszy można tu odkryć historię 24-godzinnego wyścigu Le Mans. Na stałej wystawie zobaczyliśmy ponad 100 pojazdów kolekcjonerskich. Kultowe pojazdy, ludzkie eposy, obrazy archiwalne: chronologiczna podróż, którą należy odbyć, aby przeżyć lub przeżyć na nowo historie ludzi i maszyn, które przyczyniły się do sukcesu tego międzynarodowego wydarzenia. Zobaczcie sami.

Ostatkiem sił pojechaliśmy jeszcze do centrum Le Mans, by zobaczyć ogromną katedrę i stare miasto.

Katedra Saint Julien-Le Mans zaskakuje swoimi proporcjami, co czyni ją jedną z największych budowli sakralnych we Francji. Zajmuje łącznie aż 5000 m2 powierzchni, a jej wieża wznosi się na wysokość 64 metrów. Budowa katedry trwała kilkaset lat i powstawała między XI a XV wiekiem. Jej fundamenty powstały około 1060 r., a całość ukończono w 1430 r. Przez wiele lat kościół ulegał ciągłym przekształceniom. Rzeczywiście, na wpół romańska, na wpół gotycka katedra jest kompendium różnych stylów architektonicznych. Katedra Le Mans posiada, wraz z Notre-Dame de Chartres, jeden z najpiękniejszych zestawów średniowiecznych witraży.

W obrębie starego miasta zwiedziliśmy jeszcze Église Saint-Benoît. Około roku 988 Hugues, pierwszy hrabia Maine, kazał wybudować tam kaplicę poświęconą Saint-André, którą podarował mnichom z La Couture. Biskup Hildebert de Lavardin ustanowił ją jako parafię pod nazwą św. Benoita na początku XII wieku. Zniszczony przez pożar w 1367 roku, został odbudowany, a następnie powiększony w 1473 roku przez Charlesa d’Anjou, hrabiego Maine, poprzez rozbudowę chóru i budowę transeptu, a w XVI wieku o nawę i nawy południowe , elewacja północnej kaplicy pochodzi z 1523 roku. W XIX wieku kościół został gruntownie przebudowany, a w 1900 roku wyposażono go w dzwonnicę. Kościół jest nadal bogaty w posągi reprezentujące złoty wiek terakoty Le Mans.

Pozostał jeszcze spacer średniowiecznymi uliczkami Le Mans.

Pierwotnie mieliśmy zostać na noc w Le Mans, ale parking dla kamperów był tak zatłoczony, że musieliśmy stanąć obok na zwykłym, gdzie już nie wypadało rozkładać stolika i krzesełek. W kamperze po spacerze panowała duchota, no i miejsce nie nadawało się do wypuszczenia kota. Postanowiliśmy więc pojechać gdzieś za miasto. Spokojny stellplatz znaleźliśmy w wiosce Ruillé-en-Champagne. Ostatkiem sił rozpaliłem grilla i zjedliśmy spóźniony obiad.

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.