Składamy Pergolę

Od rana smaży słońce, więc wędruje ze stolikiem, żeby trochę popracować w komputerze. Przy domu odpaliłem zraszacz, by trochę pobudzić trawę, skończyłem też skręcać kosę spalinową. Zalałem olejem, paliwem, ale na razie nie odpalałem, żeby nie obudzić Kasi. Wszystkiemu przyglądał się Apollo 😉

Powoli zacząłem też rozpakowywać pergolę, którą chcemy szybko zmontować, by mieć cały dzień cień przed domem. W międzyczasie wstała Kasia, zjedliśmy śniadanie na powietrzu i po kawie zabraliśmy się dalej za zadaszenie. Ledwo złożyłem pierwsze elementy, na podwórko zajechali ludzie, od których kupiliśmy siedlisko. Zabierają cały czas jakieś swoje graty, ale ludziom tu się nigdzie nie śpieszy, więc przyczepkę bambetli pakowali do czternastej, bo przy okazji zrobili sobie spotkanie rodzinne. A my za to pół dnia w plecy z robotą. Gdy odjechali, wróciliśmy do składania, ale już ciężko było, zza domu wyszło słońce i paliło niemiłosiernie.

Trzeba też coś zjeść, choć gorąc taki, że się nie chce. W kamperze piekarnik, więc w końcu korzystamy z naszej nowej kuchni 😉 Na szybko mały porządek, bo domu na razie nie sprzątamy, czekamy, aż właściciele go do końca opróżnią. Kotleciki mielone, ziemniaczki i mizeria wjeżdżają na stół.

Wracamy do pracy i przed wieczorem pergola zmontowana. Zostają jeszcze tylko boki, ale dziś już nie zdążymy, więc zostawiamy to sobie już na jutro. Mimo to efekt fajny i konstrukcja prezentuje się całkiem fajnie.

Po zachodzie słońca ostatkiem sił dosadzam ostatnie drzewka i można w końcu odpocząć. Nawet koty po całym dniu ciekania padły jak betki.

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.