Dzisiaj był dzień typowo zakupowy. Oczywiście śniadanko na świeżym powietrzu, a potem powoli podjeżdżali kurierzy. Przyszła kosa spalinowa, może nie jakaś profesjonalna, ale mocna i czterosuwowa. W końcu nie będę zawodowo kosił rowów, więc powinna trochę wytrzymać.

Kasia została w domu księgować i odbierać paczki, a ja ruszyłem do Chełma. Tam do kolegi zamawiałem sprzęt ogrodniczy z Lidla, bo była fajna promka, a my wtedy jeszcze nie mieliśmy kluczy do siedliska, ale też musieliśmy jechać na mazury, zrobić zlot Grupy Biwakowej. Dziś miała do Bartka przyjść ostatnia rzecz, czyli kosiarka spalinowa. Odebrałem zabawki ogrodowe i jeszcze wizyta w Castoramie, kolejne potrzebna na już graty, jak choćby drabina, nawóz, trochę trawy, czy prysznic ogrodowy. Na wylocie z Chełma dwie szkółki roślin ozdobnych, no jak tu się nie zatrzymać 😉 Video konsultacja z Kasią i znowu kamper pełen drzewek i krzewów 😉 Jeszcze paliwo do kosiarki i kosy i po 15 wracam do naszego nowego domu. Prezentacja zakupów i chwila oddechu.



Gorąco sakramencko, więc pierwsze co, to rozwijam nowe węże i instaluje prysznic ogrodowy 😉

To teraz pora na kosiarkę, lidloska ale z serii profesjonalnej. Prawie 250 pojemności, czterosuw, napęd i co fajne, rozrusznik elektryczny, nie trzeba szarpać za linkę, kurde nawet uchwyt na telefon, więc jak będę jechał prawie hektar, to będzie można na fejsa zajrzeć 😉

Dzień powoli dobiega końca, słońce już zachodzi, można sadzić drzewka. Kasia już zamknęła miesiąc w księgowości i rwie się do roboty 😉 Na razie została operatorką grabi ręcznych, a ja poszedłem sadzić. Jak to na wsi, co chwilę ktoś wpada z wioski pogadać, poznać się, więc praca idzie słabo i nie udało mi się wszystkiego wsadzić, ale jutro już prawie cały dzień na prace polowe 😉

Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
