Dzisiaj pogoda była tak kapryśna, postanowiliśmy więc ten dzień przeznaczyć na pracę, bo przyszło sporo dokumentów do obrobienia. W nocy była burza a w dzień raz słońce, raz deszcz, ale też bardzo ciepło.
Kasia od rana zabrała się za księgowanie, ja zająłem się obgadywaniem zlotu Grupy Biwakowej. W tym roku mamy 10-lecie powstania grupy, więc imprezę chcemy zrobić z jajem.
Siedzimy cały dzień w kamperze, to i było więcej czasu na przygotowanie jedzonka. Od jakiegoś czasu chodziły za nami placki ziemniaczane, ale ja je tylko lubię z twarogiem, który jest tu trudno osiągalny. Jakieś dwa dni temu udało się kupić, taki podobny do naszego serka wiejskiego, więc byłem już gotowy na placki.



Po obiadku znowu praca, ale już dużo podgonione, więc jutro możemy znowu zwiedzać.
Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
