Liczyliśmy, że rano będzie łał, chmury znikną i otworzy się piękny widok. Niestety, od wczoraj stoimy w chmurach i rano sytuacja się nie zmieniła.







Prognoza pogody nie poprawia nastroju, dziś będzie paskudnie. Nie ma sensu zostawać na górze, a Transapuseana musi zaczekać, wrócimy tu może jutro jak się wypogodzi. Postanawiamy zajechać na dół, widoczność prawie zerowa, ale niżej już lepiej.





Jedziemy do Alba Iulia odwiedzić naszych przyjaciół Anię i Mariusa. Anię do Rumunii przygnała miłość i tak tu już została 😉 . Ostatnio byliśmy u nich 10 lat temu, więc wypada odwiedzić jak tak blisko jesteśmy. Zresztą wieziemy literaturę polską, która dla Ani zakupiliśmy w Polsce. Trochę posiedzieliśmy, powspominaliśmy i czas było się zbierać. Nie chcieli nas wypuścić, ale w końcu się udało 😉

Jedziemy nad Maruszę zobaczyć całkiem nowy darmowy plac dla kamperów. Miejsce całkiem fajnie urządzone. Na parcelach woda i bezpłatny prąd. Obok wiatki piknikowe, a kawałek dalej bar plażowy. Idziemy na piwko i wracamy do kampera pracować, bo jest już co robić, a że pogoda licha, to trzeba ten czas wykorzystać na obowiazki.











Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
