Dziś znowu dzień techniczny. Linka od ręcznego trzyma się na kilku włoskach, klocki też już by pasowało zmienić na jakiś kolejny długi wyjazd, a w sąsiedztwie warsztat ma Sergiej, nasz znajomy z Grupy Biwakowej i grupowych zlotów. Umówiliśmy się więc na dzisiaj na małą akcję. Przednie klocki jeszcze by powalczyły, ale dla tylnych była to już najwyższa pora. Sergiej dosyć szybko nam to ogarną, wyregulował tarczobębny i autko gotowe do dalszych wojaży.


Kasia w tym miesiącu ma „Sajgon” z robotą i nadal jeszcze nie wszystko ogarnięte, więc musimy odpuścić dziś zwiedzanie i jedziemy na miejsce, gdzie staliśmy wczoraj, czyli 2,5 km od warsztatu.

Kasia wbija w komputer, ja organizuje opał i ognisko. W Otwocku jak byliśmy na warsztacie, Kasia poszła na zakupy i zakupiła kiełbasę polską surową, bo dawno nie jedliśmy. Lubimy ją z grilla, więc dziś obiad kiełbasiany. Na szczęście opału tu pod dostatkiem i po chwili ognisko płonie.



Po obiedzie znowu praca, ale jest już światełko w tunelu i może jutro już coś pozwiedzamy.

Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
