Pierwszy poranek w Samborowie nad Drwęcą. Noc zimna, rano lekki przymrozek i parująca rzeka.



Zaraz jednak wychodzi słońce i robi się przyjemniej. Jednak prawie majowe słońce potrafi już ogrzać, nawet jak mamy masy zimnego powietrza. Nie wieje wiatr, więc robi się naprawdę przyjemnie.



Jemy śniadanie, kawa i zabieramy się do roboty. Kasia ma już dzisiaj zamiar zakończyć temat PITów rocznych, a ja organizuje opał na weekendowe posiadówki. Mała pilarka z biedronki robi robotę. Taki stosik opału pociąłem na jednym ładowaniu, uważam że to fajny wynik jak za budżetową zabawkę za 150 zł.







Obiad dziś na zimno, objadamy się wędzonymi rybami, które wczoraj zakupiliśmy. Prosto z papieru, bo nie mieliśmy gazety 😉

Kasia ogarnęła w końcu walkę z „papierami” i możemy już wypoczywać pełną gębą. Po obiadku ja sjesta, a Kasia oddaje się swojemu hobby. Dzień powoli zmierza ku końcowi i słońce schowało się za drzewami. Cały dzień mieliśmy tu ciszę i spokój, nikt nawet na chwilę się tu nie pojawił. Jutro pewnie już się to zmieni, i miejsce zacznie się zapełniać. Do nas też już jutro dojadą znajomi, ale chyba dopiero wieczorem.



Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
