Nie poddajemy się, mamy na liście kilka siedlisk do obejrzenia w okolicy. Pierwsza propozycja bardzo kusząca, bo zakup od Gminy, działka odrolniona i przekształcona na budowlaną z domem do remontu. Umawiamy się z Gminą i jedziemy oglądać. Działka fajna bo 60 arów, trochę we wsi, ale taka trochę jak by enklawa i cena zajebiście atrakcyjna. Niestety dom to kompletna ruina, raczej do wyburzenia niż remontu. Choć na pierwszy rzut oka wydaje się, że można coś tam podłatać, to przy dokładniejszych oględzinach widać, że uratować się tego nie da, a na pewno nie warto. Nie skreślamy jeszcze do końca tej propozycji, ale na razie odpuszczamy i szukamy jednak coś lepszego.















Jedziemy oglądać kolejną nieruchomość. Dosyć fajne położenie, dom nie wygląda źle, ale na miejscu okazuje się, że cała działka jest na stoku pagórka i nie da się tam wygospodarować jakiś miejsc pod kampery. Domu więc nawet nie oglądamy i odmawiamy agenta.



Lecimy teraz na Roztocze. Tutaj do kupienia przeszło hektar, więc procedura KOWR. Ale dom nam się mega podoba i lokalizacja na skraju Puszczy Solskiej. Gorzej z bliskim otoczeniem, bo z dwóch stron sąsiedzi i w niedalekim sąsiedztwie tartak, który może nie jest uciążliwy, ale jednak go trochę słychać. No ale było by tu pół kilometra działki graniczącej z lasem. Okazuje się jednak, że to jakaś zagmatwana sprawa. Nie ma przyłącza prądowego (prąd chwilowo ciągnięty od sąsiadów), nie ma przyłącza wody. 2 lata papierologi i załatwiania. Odpuszczamy.


Jedziemy oglądać kolejną propozycję, lokalizacja na skraju wsi nawet fajna, ale tu znowu się okazuje, że działka na dużym skosie, a dom słaby, podłogi pływają, wszystko pomaskowane sidingiem zarówno z zewnątrz jak i wewnątrz.



No to kończymy na dziś, zjeżdżamy do naszej bazy nad Jeziorem Maczóły. Jesteśmy padnięci, nawet nie widziałem, że to tak wykańcza.
Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
