Dzień 57 – Leje, wieje, więc pauzujemy

Już wczoraj rozważaliśmy pozostanie w tym samym miejscu ze względu na prognozy pogody. Potwierdziły się, więc zostajemy. Rano jeszcze pokazywało się słońce, ale już od 11 zaczęło padać i ostro wiać. Bez pośpiechu zjedliśmy śniadanie z pysznym chlebkiem, a do kawy coś słodkiego na poprawę humorów.

Po kawie trochę posprzątaliśmy, Kasia ogarnęła szafki, a ja kokpit, który był już nieźle usyfiony i wydeptany przez kota. Za oknem nie przejmując się pogodą harcowały ptaki. Kopciuszki i świergotki.

Na obiad wczorajsze mielone, a po obiedzie odpoczynek i zabijanie czasu.

Z nudów zrobiłem wam zdjęcia gazetki ze sklepu, byście mogli zobaczyć, jakie są tu mniej więcej ceny 😉

Dziś w kąciku botanicznym Carpobrotus edulis, czyli Karpobrot jadalny. Ze względu na swój potencjał kolonizacyjny i stanowiący poważne zagrożenie dla rodzimych gatunków, siedlisk lub ekosystemów, gatunek ten został wpisany do Hiszpańskiego Katalogu Inwazyjnych Gatunków Egzotycznych. Pierwotnie pochodził z Republiki Południowej Afryki, ale dziś można go spotkać praktycznie we wszystkich umiarkowanych obszarach świata, zwłaszcza na obszarach przybrzeżnych. Jest to roślina wieloletnia o pokroju pełzającym, sukulentowa, o długości łodygi do 2 mm. Liście są jasnozielone, czasami fioletowe na końcach, zwężające się, o woskowej fakturze i przekroju trójkątnym, zakrzywione ku górze, o długości około 10 cm. Kwiaty, podobne w pewnym stopniu do kwiatostanów kompozytowych, są bardzo efektowne, mają ponad 7 cm średnicy. Owoce są jadalne.

Wieczór pewnie nam zleci na oglądani tv, czytaniu książek, bo co w taką pogodę można robić. Będzie lało gdzieś do 2 nad ranem, ale jutro wraca słońce, więc jedziemy dalej 🙂

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.