Rudawy Janowickie – czerwiec 2015

Zbliża się czerwcowy weekend, w piątek tradycyjnie już do biura jedziemy spakowani na wyjazd i tradycyjnie szybciej się z niego urywamy. Tym razem naszym celem są Rudawy Janowickie. Pod Krzyżną Górą znajdujemy fajną miejscówkę na biwak. Jest koniec czerwca, więc dzień mamy bardzo długi, wykorzystujemy to na zbieranie darów lasu. Objadamy się poziomkami, a nawet przynosimy trochę grzybów, będzie na śniadanie pyszna jajecznica. Pora też pomyśleć o ognisku, rozchodzimy się i idziemy zbierać opał. Nagle słyszę straszny wrzask Kasi, kurde żmija ją ugryzła czy co? Niedźwiedzi tutaj nie ma, więc co się stało? Biegnę w stronę krzyków, patrzę a Kasia się w panice rozbiera, odbiło jej czy co? Po chwili już wiem co się stało, Kasia targała do ogniska gruby, zmurszały konar, w którym zamieszkały mrówki. Ewakuując się oblazły Kasię, nie wiem czy mrówki słyszą, jeśli tak, to musiały być bardziej wystraszone od Kasi. Natomiast okoliczna ludność i turyści pewnie myśleli, że w lesie kogoś zamordowano.

Pierwszym etapem dzisiejszej wędrówki są Husyckie Skały, to grupa skałek o wys. 565 m n.p.m., położona na północnym zboczu Krzyżnej Góry. Nazwa Husyckie Skały ma związek z wydarzeniami z nocy 11/12 sierpnia 1434 roku. Wówczas to grupa husytów spaliła pobliski zamek Sokolec, należący od rycerza-rabusia Hansa von Tschirn.

Przed nami rozpoczyna się podejście na Krzyżną Górę. Szczyt zwieńczony krzyżem osiąga wysokość 654 m n.p.m. i jest jednym z dwóch najbardziej znanych tutaj szczytów. Dawniej wzgórze nazywane było Sokolą Górą a Dzisiejszą nazwę wzięło od siedmiometrowego, żelaznego krzyża. Ufundowała go księżna Maria Anna Amalie von Hessen-Homburg, dla upamiętnienia rocznicy urodzin jej męża Wilhelma von Hohenzollerna. Na krzyżu znajdziemy napis w języku niemieckim: Krzyża błogosławieństwo dla Wilhelma, jego potomnych i całej doliny.

Kolejna Góra przed nami – Sokolik. To drugi co do wysokości szczyt w Górach Sokolich, będących częścią Rudaw Janowickich. Szczyt wieńczą dwie wychodnie skalne, o wysokości 622 i 642 m n.p.m., wyższa jest udostępniona dla turystów. Miejsce to jest bardzo popularne, gdyż sam szczyt zdobywamy pokonując metalowe i kamienne schody, a platformy widokowe umieszczone są nad urwiskiem, co jest dodatkową atrakcją. Z platformy rozpościera się widok na Karkonosze, dolinę Bobru, północną część Rudaw Janowickich oraz Góry Kaczawskie. Na wspinaczy czekają tu ciekawe trasy wspinaczkowe, po II wojnie światowej trenowali tu polscy taternicy i himalaiści.

Wróciliśmy do samochodu i zmieniliśmy lokalizację. Tego dnia chcieliśmy odwiedzić jeszcze Kolorowe Jeziorka. Jeziorka powstały na zboczach Wielkiej Kopy w dawnych pokopalnianych wyrobiskach i każde z nich w zależności od składu chemicznego podłoża przybrało inny kolor. W sumie znajdziemy tu cztery jeziorka, choć jedno jest okresowe i napełnia się tylko wodą w okresie wiosennym, kiedy topnieją śniegi i w okresach zwiększonych opadów deszczu. Znajdziemy tu żółte jeziorko położone jest na wysokości 560 m n.p.n., i jest najmłodszym ze wszystkich, jeszcze dwadzieścia lat temu nie było w nim wody. Największe purpurowe jeziorko znajduję się też na wysokości 560 m n.p.m. i powstało na skutek zalania wyrobiska „Nadzieja”. Błękitne jeziorko zwane też Szmaragdowym lub Lazurowym położone jest na wysokości 635 m n.p.m. Kolor wody zawdzięcza związkom miedzi. Ostatnie jeziorko Zielone położone jest najwyżej bo na 730 m n.p.m. Jest to jeziorko okresowe, więc gdy jest sucho nie ma co liczyć, że będzie wypełnione wodą. Zbiornik powstał w dawnym wyrobisku „Gustaw”.

Sobota nam się skończyła, więc czas już na biwak. Znajdujemy jakąś widokową łąkę i rozkładamy nasz kramik. Dzień kończymy ogniskiem, ale dosyć szybko uciekamy spać, bo trochę dziś przedreptaliśmy, więc zmęczenie dało znać o sobie.

Niedzielę rozpoczęliśmy od zwiedzania ruin Zamku Bolczów. Ruiny zamku rycerskiego znajdują się, na granitowej górze o wysokości 561 m n.p.m. Przyjmuje się, że zamek powstał w II połowie XIV wieku, choć według innych przesłanek zamek ten był zbudowany w latach 1163-1201.

Od zamku ruszyliśmy na południe pokonując ciekawe szczyty i formacje skalne. Zobaczyliśmy: Głaziska Janowickie, Skalne Bramy, Potok Janówka, Skalny Most, Skałę Piec, Starościńskie Skały, Lwią Górę i Krowiarki. Po przejściu tej trasy musieliśmy już wracać do Wrocławia, niedziela się kończyła. Wsiadamy do auta i okazuje się, że Kasia zgubiła telefon. Przeraża nas powrót na szlak i robienie kolejnych kilometrów. Pal licho sam telefon, ale zdjęcia, kontakty. Jeszcze pytanie, czy znajdziemy, czy ktoś sobie nie przywłaszczył. Podładowałem trochę swój telefon, żeby podczas poszukiwań dzwonić na Kasi. Już mamy ruszać, gdy dzwoni mój telefon, okazuje się, że turyści znaleźli Kasi telefon i zadzwonili pod numer przypięty do pulpitu. Uf jaka ulga, nie musimy dymać z powrotem kilometrów. Umawiamy się pod sklepem w Janowicach i tam czekamy aż nasi zbawcy zejdą z gór. W międzyczasie kupujemy jakieś gifty by podziękować za uczciwość i gdy odzyskujemy telefon jedziemy do domu.

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.