W końcu na Mazury dotarła pogoda i od rana przyświecało słonko.


Kiedy wstała Kasia zaczęliśmy się zastanawiać co dalej. Fajne i spokojne miejsce mamy, a jak pojedziemy dalej, to nie wiadomo, co trafimy. Długi weekend, to w fajnych miejscach może być różnie. Decydujemy się tu zostać jeszcze jeden dzień. Koty nie protestują, więc możemy je puścić. A my szykujemy sobie śniadanko na powietrzu.


Śniadanko zjedzone, kawka wypita, to trzeba trochę popracować, bo za tydzień zlot Grupy Biwakowej i ciężko wtedy będzie coś zrobić. Kasia zasłania okna w kamperze i rozstawia biuro, ja swoje biuro robię w cieniu za kamperem.


Praca nawet fajnie idzie, towarzystwo, to jedynie wędkarze, więc jest cicho i spokojnie. Czasami przepłynie jakiś kajak, naprawdę fajnie.



No dobra, ale trzeba zorganizować jakieś jedzonko. Mamy miejsca po ogniskach, opał w lesie, to może kiełbaski z patyka? Wbrew pozorom, dawno nie jedliśmy kiełbachy z ognicha, więc idę ogarnąć opał i ognisko, a gdy jest gotowe, to możemy w końcu trochę odpocząć przy ogniu.




Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
