Dzień 771 – Samborowo i wielkie pranie

Dziś poranna kawka na powietrzu, od rana świeci słonko i jest fajnie ciepło.

Wstaje Kasia, więc szykujemy śniadanie. Śniadanie też na powietrzu, bo już grzeje nieźle słońce, a wiata daje fajny cień. Dziś wiejskie jaja na twardo ze szczypiorkiem 🙂

W planach dzień techniczny, więc po śniadaniu kawa i zabieramy się za pranie. Trochę się tego nazbierało, więc akcję kończymy dopiero w południe. Nasza kamperowa Frania ma tylko 3 kg wsadu, więc było to kilka prań 😉

Teraz jeszcze trochę porządków i zabieramy się do pracy, bo jak zjadą zlotowicze, to już nie będzie na to czasu. W międzyczasie też szybki obiad. O 16-stej nadciągnęły chmury deszczowe, więc pranie, to co nie wyschło, trzeba było ewakuować pod wiatę.

I tak zleciał nie wiadomo kiedy dzień. Koty już zamknięte, Kasia już odpoczywa, a ja idę spać, choć za oknem jeszcze widno. Człowiek się odzwyczaił od tak długich dni.

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.