No to nadszedł dzień występu. Od rana z nieba leje się żar, ale stoimy w cieniu, więc można spokojnie zjeść śniadanie i wziąć prysznic przed występem w telewizji.

Program nie jest transmitowany z siedziby TVN-u na Wilanowie, ale ze studia w śródmieściu. Musimy więc dojechać na róg Marszałkowskiej i Hożej. Wyjeżdżamy z zapasem na jakieś korki i mkniemy do centrum.

Niby mamy rezerwację na parkingu telewizyjnym, ale okazuje się, że na jednego kampera zabrakło miejsca, na szczęście po chwili ktoś odjechał i udało się zaparkować nasze domki na kółkach.
Idziemy do studia, dziewczyny nam kibicują, a nas od razu zabierają na pudrowanko twarzy, byśmy nie świecili na planie 😉


To pozostaje nam teraz czekać na naszą kolej. Atmosfera w studio jest bardzo luźna i miła, więc jakoś lepiej znosimy lekki stresik 😉











Wybiła nasza godzina i wchodzimy na antenę. Ostatnie instrukcje, ostatnie reklamy i jesteśmy 🙂 Opowiadamy głównie o Grupie Biwakowej, miejscach na biwak i wszystkim co się z tym wiąże. Udało też nam się przemycić małą reklamę naszego siedliska – https://siedliskopolesie.camp/. Czas na antenie nie wiadomo kiedy dobiega końca i kończymy, ciekawi jak wypadliśmy 😉




Po nas wchodzą ludzie z tematyki kulinarnej i zmiana studia na kuchenne, dzięki temu załapaliśmy się na świeżą i gorącą fasolkę po bretońsku.


Na koniec jeszcze pamiątkowe zdjęcia z prowadzącymi Dzień Dobry TVN, Małgorzatą Tomaszewską i Marcinem Sawickim.
Nasze 11 minut można zobaczyć pod adresem https://dziendobry.tvn.pl/styl-zycia/biwak-dlaczego-warto-sie-na-niego-wybrac-st9172727


Uf wychodzimy z telewizji, pod kamperem czeka już Zośka z Oliwką, które jadą z nami na siedlisko. Zośka jeszcze nie była u taty na nowym lokum i teraz jedzie zobaczyć, co z Kasią tworzymy. Na Hożej jeszcze wszyscy wypiliśmy kawkę z Anią i Marcinem i obraliśmy kierunek na wchód.

Dobrze, że jest klima w kaperze, bo gorąc straszny. Wjeżdżamy na siedlisko, zimne piwo i wskakujemy do basenu. Woda 30 stopni, więc aranżujemy na szybko stolik przy basenie i nie wychodzimy z niego do wieczora.















Dziewczyny chciały jeszcze posiedzieć w bali, więc musiałem jeszcze ją umyć, nalać świeżej wody i ją nagrzać. Cała operacja skończyła się po zmroku, ale udało się przed snem posiedzieć dla odmiany w gorącej wodzie.

Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
