Od rana sakramencki upał. Znowu trzeba rano i wieczorem podlewać drzewka. Dziewczyny od rana w basenie. Kasia zabiera się za księgowanie, a ja za malowanie paneli na parcele. Jeden pistolet, łyk zimnego piwa, basen i znowu do malowania, inaczej by się nie dało 😉


Nawet koty świrują 😉

Po malowaniu zarządziłem sobie bardziej przyjemną pracę, odkurzanie basenu 😉

Po południu obiadek na zewnątrz i trochę odpoczynku w cieniu.

Przyszły też zamówione leżaki z logiem siedliska, będą przy basenie i bali. Można powiedzieć, że nasze mini spa wzbogaciło się o plażę 😉

Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
