Dziś żegnamy Zosię i Oliwkę, wracają do Warszawy zarobić na dalszą część wakacji. Po śniadaniu odwozimy je do Lublina na pociąg, a my przy okazji odwiedzamy markety budowlane i Ikea.

W mieście jest jak w piekle, więc szybko kupujemy co mamy kupić i wracamy na siedlisko. Tutaj czeka na nas zimne piwo i basen. Tutaj kolejny rekord 32 000 litrów nagrzało się już do 32 stopni.


Apollo mimo upałów nie próżnuje i ogarnia myszy w terenie 😉

Nasz domek do tej pory utrzymywał fajny chłód w środku, ale już powoli nie daje rady i wewnątrz zrobiło się też gorąco. Muszę na szybko zrobić ramki w okna, by można je było otwierać na noc. Ramki muszą mieć dwa zabezpieczenia, kratka, by koty w nocy nie wyłaziły i moskitierę przeciw komarom. Udało się zrobić na gotowo jedną ramkę i zamontować i drugą zacząć. Na razie zamontowana trochę na stałe, ale dorobię zawiaski.





Atena dzielnie mi pomagała i przyjęła dominujący kolor naszego siedliska 🙂




Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
