Na dziś prognozy nie były łaskawe. Do południa jeszcze w miarę, a potem deszcz. W Meridzie jedziemy na zakupy, czy okazji parchatka zyskuje legowisko, które bardzo przypadło jej do gustu.

Wyszukujemy fajne miejsce nad jeziorem, żeby przeczekać złą aurę i przy okazji popracować, bo trzeba powoli płace i ZUSy robić. Ale po drodze udaje nam się zaliczyć jeden zamek i kosciół.
Castillo de Villalba de los Barros zwany także Castillo de la Vaguada, to budowla obronna, której początki sięgają połowy XV wieku. Znajduje się w miejscowości Villalba de los Barros, Jego początki sięgają pozostałości fundamentów twierdzy Almohad , do której należała w końcowym okresie ich dominacji, twierdzy Al-Nasir.






Jak już zajechaliśmy do Villalba de los Barros, to zajrzeliśmy też do miejscowego kościoła, który wyglądał na ciekawy. Iglesia parroquial de Nuestra Señora de la Purificación to świątynia zbudowana z nieotynkowanego muru kamiennego, obecnie częściowo wtopiona w inne zabudowania. Jednonawowa, trójdzielna świątynia z gwiaździstym, żebrowym dachem, kaplicami pomiędzy przyczółkami i węższym wielobocznym szczytem apsydy ze sklepieniami tego samego typu.








Dojechaliśmy w końcu na upatrzone jezioro i jeszcze dobrze się nie ustawiliśmy a prognozy się sprawdzają i zaczyna lać. Kasia zabiera się za ZUSy i płace.

Po kilku godzinach deszcz powoli ustaje, a za oknem zrobiła się tęcza.


Gdy rozpogodziło się na dobre, mogłem w końcu porobić zdjęcia miejsca w którym stanęliśmy na biwak. Nawet sympatycznie, zapora, jezioro i parking na końcu ślepej drogi, więc ruchu tu nie będzie.
















Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
