Dziś ruszyliśmy ponownie na zachód w kierunku Portugalii, ale zanim tam dojedziemy mamy do zobaczenia całkiem sporo zamków i uroczych miasteczek po Hiszpańskiej stroni. To wszystko otoczone plantacjami drzew oliwkowych, ciągnących się po horyzont. Hiszpania to największy na świecie producent oliwy z oliwek.




Pierwsze miasteczko dzisiaj to Nogales z zamkiem o tej samej nazwie. Jest to jeden z najbardziej charakterystycznych zamków w Hiszpanii. To, co obecnie można oglądać i które jest bardzo dobrze zachowane, to jedynie Wieża Homenaje, kwadratowa i wysoka na trzy piętra, otoczona niższym murem, również kwadratowym, z okrągłymi wieżami w narożach. Wieża ta była częścią większego, bardzo zniszczonego ogrodzenia, w skład którego wchodził kościół San Cristóbal i obecny cmentarz. Inskrypcja wykonana gotyckimi literami umieszczona nad drzwiami wieży informuje, że została ona zbudowana przez Lorenzo Suáreza de Figueroa, pana Villalba i pierwszego pana Ferii, w roku 1456. Zarówno zamek jak i kościół zamknięte, więc mogliśmy je zobaczyć tylko z zewnątrz.

















Ze wzgórza zamkowego widać też potężną elektrownie słoneczną. To elektrownia słoneczna Extresol o mocy 150 megawatów. Elektrownia składa się z trzech różnych systemów, Extresol 1, Extresol 2 i Extresol 3, o mocy 50 MW każdy, ze względu na ograniczenie mocy do 50 MW na instalację ustanowione przez hiszpańskie ustawodawstwo. Extresol wykorzystuje paraboliczne kolektory rynnowe i posiada system magazynowania energii cieplnej, który pochłania część ciepła wytworzonego w polu słonecznym w ciągu dnia i magazynuje je w stopionych solach. Extresol kosztował około 300 milionów euro.


Kolejne miasteczko, to Torre de Miguel Sesmero. Wyróżnia się tu kościół Parroquial Ntra. Sra. de la Candelaria, duży budynek wzniesiony w XVI wieku. Na starszej świątyni templariuszy. Świadectwem przebudowy świątyni w stosunku do poprzedniej są dwa stare kamienne portale, obecnie zamurowane, które zachowały się pod ceglanymi przyczółkami zbudowanymi w XIV wieku. Obok kościoła znajduje się pustelnia Santísimo Cristo de la Misericordia z prostą fasadą. Była też tu Twierdza, z której
pozostała jedynie półokrągła wieża.







Spacer po Barcarrota też był ciekawy. Ze względu na jej położenie na linii granicznej, jest twierdza wzniesiona w XIV wieku w celach obronnych. U jej stóp ulokowano popularną arenę do walki z bykami. Plac Hiszpański dawniej nazywany Plaza de la Constitución, a nawet wcześniej Plaza Real, tradycyjnie był miejscem, w którym skupiała się praca, handel i życie ludzkie Barcarroty. Główne ulice starej dzielnicy żydowskiej Barcarroteña zachowują średniowieczny charakter w swoim układzie i konstrukcji. Łuki podtrzymujące drzwi wejściowe do dzielnicy, powstałe po chrześcijańskim podboju Barcarroty, są nadal widoczne, z dala od pierwszych domów zbudowanych wokół zamku. Kościół Najświętszej Marii Panny
pomimo szarego i niezbyt pięknego wyglądu zewnętrznego jest perełką gotyku. Pierwotnie było to małe sanktuarium, które pod koniec XIV wieku stało się kościołem złożonym z jednej gotyckiej nawy o niezrównanej urodzie. Patronka, Dziewica z Soterraño, zajmuje centrum wspaniałego barokowego ołtarza, który wraz z gotyckim Chrystusem i dwoma pięknymi obrazami, jednym autorstwa Moralesa i drugim autorstwa Covarsí, są najbardziej godne uwagi z artystycznego punktu widzenia. Rzeźba dziewicy jest niepewnego pochodzenia, prawdopodobnie Wizygotów. Kościół Santiago ma surowy i quasi-klasztorny charakter, został zbudowany w XIII wieku, kiedy terytorium właśnie zostało odbite od Arabów. Zbudowana w stylu romańskiego przejściowego, posiada piękną półkolistą nawę główną i dwie węższe nawy boczne w stylu ostrołukowym. Wyróżnia się pięknym polichromowanym ołtarzem z XVIII wieku. Zachowuje romańską orientację na wschód i grubość ścian, a także niektóre malowidła geometryczne. Znajduje się w nim także rzymska urna prochowa i bardzo pięknie wykonany obraz ze szkoły sewilijskiej przedstawiający św. Justę i Rufinę.






































Na zakończenie dnia zostawiliśmy sobie Castelo de Miraflores. Położony na szczycie wzgórza o tej samej nazwie, swoją imponującą obecnością dominuje nad wszystkimi okolicznymi terytoriami. Pochodzenia arabskiego, odbudowany w XII wieku przez portugalskiego monarchę Alfonso Enríqueza, później został skonsolidowany przez templariuszy, stając się jednym z najważniejszych bastionów tego Zakonu.














Pod zamkiem zostaliśmy też na biwak. Trochę odpoczynku, bo dzień skończyliśmy już o czternastej. Udało mi się też wyczyścić dysze w palniku kuchenki, bo już ledwo dawał płomień i pykał. Operacja się udała i kuchenka zaczęła dobrze działać. Miejsce fajne, więc może jutro sobie tu trochę poleniuchujemy.




Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
