Kierunek Siedlisko

Bieszczady służbowo ogarnięte, możemy wracać. O świcie jadę po Bartka do hotelu i obieramy kierunek na lubelszczyznę. Bartka zostawiam w Chełmie i w końcu docieram na nasze siedlisko.

Tutaj wita mnie stęskniona Kasia 😉 Chwilę temu był elektryk z PGE, który zaczyna nam robić nowe przyłącze do domu, bo stare jest nieizolowanymi drutami. Jutro pewnie już prąd popłynie nowym przyłączem.

No dobra mały rekonesans po obejściu i do roboty. Kasia do księgowania, a ja do koszenia, bo trawsko rośnie jak szalone, a na weekend, chce wszystko wykosić, bo może ktoś przyjedzie. Dwa kampery dziś rano odjechały, więc trzeba wykorzystać czas, kiedy nie będę nikomu przeszkadzał kosiarką.

Podczas koszenia, mała niespodzianka, śliwka węgierka jednak ma owoce. Wcześnie przymarznięta, myślałem, że nie zaowocuje w tym roku, więc się nią nie interesowałem, a tu proszę, jest troszkę węgierek. Za mało, by pędzić palinkę 😉 ale do pojedzenia w sam raz.

Pod wieczór jeszcze podlewanie i można iść spać. Kasia czeka na perseidy, ja je mam zaraz po zamknięciu oczu. Chyba trochę się cieszymy, że zbliżają się dwa dni świąteczne, będzie można trochę odpocząć 🙂

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.