Poranek przywitał nas wschodzącym słońcem i taki zapowiadał się cały dzień. Po dniu pracy, postanowiliśmy zrobić dzień techniczny. Nazbierało się już trochę prania, wiec udaliśmy się do najbliższego miasta, przeprać trochę ciuchów. Obok była myjnia, wiec i kamper załapał się na małe SPA.



Pranko zrobione, trochę przesuszone, teraz trzeba poszukać miejsca, gdzie będzie je można dosuszyć na wietrze i słońcu. Znaleźliśmy takie nad stawem Etang de Châtelet. Są drzewa, jest jak sznurki rozciągnąć, więc rozkładamy obóz cygański 😉



Przy okazji sprzątanie kampera, odpoczynek, grill. W sumie dziś nic nie zobaczyliśmy, ale i tak dzień był fajny.




Dzień zakończył się pięknym purpurowym niebem.

Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
