Dzień 141 – Wracamy do domu

He he, no nie do końca. Bo chwilowo domu nie mamy, to znaczy mamy, ale ze sobą. Może wracamy do Polski, no trochę tak, bo dziś osiągnęliśmy najdalszy punkt naszego wyjazdu. Czyli od dziś z każdym dniem będziemy bliżej Polski. Jednak o powrocie na razie nie myślimy. Choć dzisiejszy dzień przypomniał nam, że już niebawem zrobi się tu naprawdę gorąco. Dziś 25,5 stopnia, a odczuwalna jeszcze wyższa, trochę chodzenia i człowiek już w krótkim rękawku się spocił.

Tan najdalszy punkt naszej przygody to przylądek Cabo de São Vicente. Położony 5 km od Sagres, Cabo de São Vicente stanowi najbardziej wysunięty na południowy zachód punkt Algarve. Chociaż nie jest to najbardziej wysunięty na zachód punkt kontynentalnej Europy, zawsze był to ostatni kawałek lądu widziany przez żeglarzy z południa Portugalii przed wypłynięciem na ocean. Cabo de São Vicente, znane od czasów Fenicjan i Rzymian, zawdzięcza swoją nazwę świętemu Wincentemu , hiszpańskiemu księdzu, którego kości znaleziono w klifach. tare fortyfikacje, zbudowane na polecenie hiszpańskiego misjonarza  Franciszka Ksawerego  w XVI wieku, zostały zniszczone podczas trzęsienia ziemi w 1755 roku. Obecnie na krańcu Przylądka znajduje się latarnia morska; została zbudowana na polecenie królowej Marii II i zaczęła działać w 1846 roku.

Pomiędzy przylądkiem a miasteczkiem Sagres jest też ciekawa forteca – Fortaleza de Belixe. Powoli zabiera ją ocean, a wokół niej piękne klify i osuwiska. Dokładna data wzniesienia oryginalnej budowli nie jest znana, ale uważa się, że jej powstanie było częścią XVI -wiecznej potrzeby zapewnienia obrony przed piractwem na wybrzeżach. Obecny zabytek pochodzi z XVII wieku , kiedy to przebudowę budowli rozpoczęto w 1632 roku na polecenie Filipa IV.

Praia do Beliche opanowana całkowicie przez serferów. Ta piękna plaża jest najbardziej wysuniętą na zachód plażą na południowym wybrzeżu Algarve. Jest popularna wśród surferów i bodyboarderów, którzy znajdują tu doskonałe fale, pozwalające na rozgrywanie różnych zawodów.

Następnie udaliśmy się do Forte e Bateria do Zavial. Z fortu już dziś niewiele zostało, ale spacer klifami aż do plaży Praia do Zavial był bardzo widokowy i ciekawy.

Po drodze nazbieraliśmy całkiem sporo maślaków. To nasze pierwsze grzybobranie w lutym. Miały być duszone z cebulą na śmietanie, ale sporo było robaczywych i odpadło, więc będzie rano jajecznica na maślakach.

Na biwak trafiło się miejsce piknikowe, więc można było zrobić grilla, bo cały czas jesteśmy w parku narodowym. Spotkaliśmy tu sympatycznych Portugalczyków, którzy poczęstowali nas ciepłym kurczakiem z rożna, a my się odwdzięczyliśmy kiełbaskami z grilla.

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.