Dzień 183 – Nowa kostka stacyjki nie pomogła

Rano status przesyłki zmienił się na w „doręczeniu”, więc dzisiaj powinna dotrzeć do punktu odbioru. Po śniadaniu jedziemy do miasta Mora, gdzie mamy odebrać paczkę z kostką stacyjki. Parkujemy na parkingu dla kamperów, ale przesyłka nadal w doręczeniu. Idziemy więc zwiedzić miasteczko. Miasto nazwali tak starożytni islamscy mieszkańcy. Znaczenie Mory na przestrzeni wieków sprawiło, że w całym centrum miasta możemy znaleźć liczne przykłady jej bogactwa architektonicznego. Odwiedzający z pewnością zainteresują się m.in.  ratuszem, kościołem i Casa de los Sueltos. Najbardziej reprezentatywnym produktem gminy jest oliwa z oliwek extra vergine, sok z oliwek najwyższej jakości, uzyskiwany w  procesie naturalnym, wzbogaconym doświadczeniem mistrzów młynarstwa, którzy pracują w mieście od czterech stuleci. Zamek 
Peñas Negras, to islamska fortyfikacja z X wieku, położona około 5 km na wschód od miasta.

Spacer po mieście zakończony, a paczki nie ma, jedziemy więc do marketu zrobić zakupy, a potem podjechaliśmy pod punkt odbioru. W tym czasie paczka dotarła. Jest kostka, ale zmienimy ją już w miejscu docelowym.

Ruszamy w kierunku Toledo, po drodze mijając Castillo de Almonacid. Pierwsza wzmianka o tym zamku ma pochodzenie muzułmańskie i pochodzi z 848 roku. W XI wieku zamek przeszedł w ręce króla Alfonsa VI jako część posagu jego żony Zaidy, córki króla Maurów. Później Alfons VI podarował go katedrze w Toledo, a w XIV wieku został odnowiony przez arcybiskupa Don Pedro Tenorio. Za czasów Jana I Kastylijskiego przez 8 lat mieściło się tam więzienie dla księcia Don Alfonsa. W czasach nowożytnych miało miejsce wielkie wydarzenie zbrojne w roku 1809, podczas wojny o niepodległość. W pobliżu rozegrała się wielka bitwa pomiędzy wojskami hiszpańskiego generała Venegasa a wojskami francuskimi Sebastiána, Desoyena i samego Józefa Bonapartego. Galowie zdobyli zamek, częściowo go niszcząc podczas wycofywania się.

Dojechaliśmy do Toledo, zaparkowaliśmy praktycznie przy starym mieście. Zabrałem się za wymianę kostki, już ją demontowałem kilka dni temu, więc operacja poszła sprawnie. Kostka zmieniona i próba i co? I dupa. Tak samo jak było, rozrusznik startuje za którymś tam razem. Chyba będzie trzeba wracać do Polski, póki jeszcze jako tako silnik odpala. Dzwonie do Grześka, naszego mechanika i dumamy. Może wyślę ci rozrusznik? Pyta. Hiszpański mechanik twierdził, że to coś z kodowaniem kluczyka, ale nie chce nam w to wierzyć. Tym bardziej, że jak demontowałem ostatnio kostkę, to po zamontowaniu przez dwa dni było nagle jak by lepiej. To natchnęło Grześka i mówi, sprawdź ty jeszcze koski wiązki, które idą do stacyjki, spróbuj zacisnąć lepiej wsuwki. Obudowa stacyjki jeszcze nie zamontowana, więc wypinam kostki, ale dostęp do środka jest utrudniony, ale na szybko psiknąłem w nie delikatnie WD40, wpiąłem i auto odpala w miarę regularnie, czyli tu jest problem. Wypinam ponownie kostki i je rozbebeszam, zaciskam mocniej wsuwki i montuje ponownie. Bingo 🙂 Problem rozwiązany, silnik pali od strzała. Można otwierać piwo. Ale jeszcze nie dowierzam i co jakiś czas ponawiam próby, ale jest wszystko ok. Kurde, taka pierdoła, a od jakiś 3 tygodni stres.

Godzina 17-sta, więc nie ma sensu już iść na miasto, ale po sąsiedzku mamy piękny zabytkowy dworzec kolejowy, więc idziemy na szybki spacerek.

Po zmroku jeszcze kilka fotek z nowego mostu na stary Puente de Alcántara, Alcázar i Castillo de San Servando.

Nocleg dziś mamy typowo miejski, zwykły parking, ale za to mamy wszędzie blisko. Jutro ruszamy w miasto, bo jest co tu zobaczyć.

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.