Jeszcze do popołudnia walczyliśmy z praniem tapicerki, ale efekt jest super. Przejaśniało, jest pachnąco, choć jeszcze dużo wycierania mebli, kokpitu i różnych zakamarków, ale wnętrze będzie prawie jak nowe. W między czasie do wędzarni wjechały boczki, szynki i polędwiczki. Wędzonki Leszkowi wyszły super, bo jeszcze jak były ciepłe, nastąpiła degustacja.


Po obiadku zabraliśmy się za rozstawianie jacuzzi, bo upały powróciły i odrobina przyjemności się należy. Siedzenie w bąbelkach z takim widokiem i zimnym piwkiem, to fajna sprawa 😉





Woda nalana, ale dziś już nie zdąży się nagrzać, wiec pluskanie jutro, a dziś kolejny piękny zachód słońca i relaks.





Odkryj więcej z Czas na Life
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
