Dzień 494 – Ciapkapusta w Grecji

Wczoraj gdy skończyłem relację przyszedł następny alert pogodowy. Sprawdziłem radar pogodowy i szła na nas potężna chmura burzowa z bardzo dużym opadem. Już o 24 miało zacząć intensywnie padać i to nie chwilę, ale do 5 rano. Stoimy w takiej dolinie, że burza nam nie straszna, otaczają nas na około wzgórza, więc ma w co walić, wiatr tez tu za bardzo nie dociera, a jeśli nawet, to nie ma drzew, które by mogły się na nas powalić. Ale jest inne zagrożenie powodzi błyskawicznej. Łąka na której stoimy jest częściowo podtopiona, a wypłukane kolejny na zboczu świadczą, że spływa tu dużo wody w czasie dużych opadów. Chyba nie ma co ryzykować, bo nawet jak nas nie podtopi, to może być potem problem z wyjazdem, bo dojazd tu nawet po suchym nie był łatwy.

Zbieramy się i opuszczamy nasze bajkowe miejsce. Jedziemy do portu w Porto Cheli, jest tam bezpieczny parking i tam przeczekamy nocną nawałnicę.

Okazało się, że alerty i prognozy były trochę na wyrost. Burze się rozeszły, ale faktycznie całą noc lało.

Rano dosyć szybko się rozpogodziło, ale na radarze widać kolejne chmury nadciągające nad Peloponez.

Na Spetses nie ma dziś co płynąć, bo pogoda będzie w kratkę. Jedziemy więc na na drugą stronę Zatoki Argolidzkiej, gdzie wczoraj mieliśmy biwakować i popracujemy. Staramy się gorsze pogodowo dni przeznaczać na pracę, żeby w ładną pogodę mieć więcej czasu na zwiedzanie.

Śniadanie jemy dopiero po przebazowaniu. Mamy w lodówce dwie paczki śledzi, jedną jemy na wzór niemiecki, czyli buła, sałata, cebula, ogórek zielony, śledź i majonez. Druga paczka ląduje w słoiku z cebulką i olejem.

Kasia cały czas walczy z KSeF-em, bo dziś pierwszy dzień jego działania. A ja siedzę nad projektem, o którym niedawno wspominałem. Jest już uruchomiony, więc mogę się pochwalić pomysłem.

Zrodził się on trochę z potrzeby 😉 Na długich wyjazdach człowiek tęskni za jakimś polskim i słowiańskim jedzeniem. Przeważnie w innych krajach są sklepy dla Polonii, a ostatnia dla Ukraińców, którzy z powodu wojny rozlali się po Europie. Staramy się takie sklepy wyszukiwać, żeby kupić produkty, które w innych krajach są niedostępne. Przeważnie są to kiszonki, nabiał taki jak twarogi, śmietana, kiełbasa i nasze wędliny, czy choćby śledzie i ryby wędzone. Takie szukanie nie jest łatwe, bo sklepy są pod różnymi nazwami i często na nasze zapytania wyszukiwarki milczą.

Wymyśliliśmy Grupę Biwakową, czyli bazę miejsc na biwaki i postój kamperem, połączoną z atrakcjami turystycznymi, to czemu by nie stworzyć bazy sklepów ze słowiańskim produktami? Polonii jest sporo w całej Europie, Ukraińców też, coraz więcej Polaków podróżuje kamperami i im też się przyda taka baza.

Kilkadziesiąt godzin przed ekranem i początek jest. Strona podzielona na kraje, ogólna mapa sklepów, ale też osobna dla poszczególnych państw. Nawet już kilkanaście sklepów udało się nanieść. Prośba do was, jak macie znajomych, co podróżują kamperem, znajomych co mieszkają za granicą, znajomych z Ukrainy, dajcie im znać o projekcie, żeby mogli przysyłać lokalizację takich sklepów.

Adres bazy sklepów to: https://pl-ua.markets/

Do projektu stworzyłem też grupę dyskusyjną, do wymieniania się lokalizacjami i opiniami, do której też zapraszam. https://www.facebook.com/groups/polskieiukraiskiesklepyweuropie

Dzień dziś naprawdę w kratkę, ale koty mimo to wybiegane. Co prawda chwilami wpadały do kampera mokre jak szczury, ale zadowolone w końcu padły.

Mamy jeszcze słoik kapusty kiszonej z ukraińskiego sklepu, a Kasia już dawno wpadła na pomysł zrobienia ciapkapusty, czyli śląskiej potrawy. Okraszamy ją dodatkowo sporą ilością przesmażonego boczku i mamy śląski obiad w Grecji 😉

Po obiadku znowu praca do późnych godzin wieczornych.

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Odkryj więcej z Czas na Life

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.